Skocz do zawartości
Furek

Twój kurs na moto. Jaki był?

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć koledzy i koleżanki na motocyklach!
Ważna sprawa! Potrzebuję szczerych odpowiedzi 1f60a.png

Pamiętacie swój kurs prawa jazdy kat. A1, A2, A? Czego oczekiwaliście po swoim kursie? Czego Wam na nim najbardziej brakowało? Co chcielibyście, aby taki kurs oferował przyszłym motocyklistom? Mam na myśli teorię i praktykę. Jest to dla mnie bardzo ważne i liczę na wasze opinie! :)

 

Pozdrawiam

Mateusz

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja robiłem kurs w czasach gdy na egzaminie robiło się ósemki i sygnalizowało wyciągnięta ręka,

Wszystko przebiegało sprawnie i szybko  

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, waludi napisał:

Ja robiłem kurs w czasach gdy na egzaminie robiło się ósemki i sygnalizowało wyciągnięta ręka,

Wszystko przebiegało sprawnie i szybko  

U mnie było podobnie. Kilka ósemek na wewnętrznym dziedzińcu Pałacu Młodzieży w K-cach. Nie pamiętam na jakiej to było maszynie ale była strasznie ciężka i mało zwrotna. Instruktor niby to z zaskoczenia wyskoczył mi pod koła i ponieważ zahamowałem i silnik nie zgasł to egzamin zdany. Wydaje mi się, że teoretyczny mi zaliczyli z kursu na B. To byli czasy :)

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odzew! A czego oczekiwalibyście od kursu na prawko mając taką wiedzę i doświadczenie jakie macie teraz? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Robiłem w zeszłym roku to na świeżo ci wytłuszczę.

Koleś zapytał czy jeździłem  kiedyś na moto.Odrzekłem że dawno temu i nie prawda. Spytał czy chcę mniejszą pojemność i lżejszy.Stwierdziłem że nie bo przecież na takim będę zdawał. To było spoko podejście.

Ok. Jedziemy na plac 20 km ! No chyba kogoś pojebało se myślę.

Dojechałem obsrany na plac ale żywy.

Koleś pokazał mi 8 i wolny slalom i kazał powtarzać.

Nie odezwał się ani słowem jak mam robić na jakim biegu na co zwracać uwagę.

Kazał nakurwiać 2 godziny po placu w 40 stopniach a ten ciul poszedł siedzieć do samochodu w cieniu.

Raz wyszedł coś tam bąknąć i dobra wracamy.

Następny dzień ta sama akcja.

Na 3 dzień się wkurwiłem i mówię czy mnie uczy zdać czy jeździć, to wielkie oczy zrobił.

Na 4 dzień go zjebałem że nie ważne ile godzin będę jeździł, ma się przyłożyć i zacząć zwracać mi uwagę na błędy.

Poskutkowało. Jebał mnie za wszystkie kulfony jak burą sukę.

Nie to że lubię jak mnie ktoś opierdala, ale nie lubię jak ktoś kasę przytula i ma wyjebane na kursanta bo najwyżej sobie godzin dokupi.

 

Plusy :

Po opierdolu zaczął naprawdę się starać i wytykać błędy i uczyć jak się zachować na drodze.

Na placu egzaminacyjnym też podszedł do tematu pop lawinie pytań.

2 godziny przed egzaminami mogłem polatać na moto żeby się wstrzelić.

Minusy:

Uczenie zdawania a nie jeżdżenia, czyli rutyna nauczyciela. (Nie spodziewałem się że mnie w 20 godzin nauczy ale podpowie co i jak.)

Plac z dupy na płytach betonowych.

Nie wiem czy nie lepiej jak instruktor też by jeździł na motocyklu z kursantem.

Brak intercomu. Słuchawki i rozmowa telefoniczna przez 2 godziny. Nie to że linia zajęta ale jakoś tak wkurwiające.

 

 

Czego bym chciał jak bym, trafił do szkoły ??

Zajęcia na zamkniętym placu, torze itp.

Sprawdzenie możliwości hamowania i przyśpieszania na bezpiecznym obiekcie.

Podejście na dzień dobry do nauki jazdy. Czyli usiąść i wytłumaczyć co i jak, typu przeciwskręt balans, pozycja etc.A w końcu na motocyklu zajęcia jak na torach.

 

Końcowa mowa.

Płacisz kasę ? Wymagaj od instruktora maksimum skupienia na tobie podczas jazdy a nie pierdolenia przez telefon a ty se jedź.

 

Pozdrawiam 

 

 

PS.Egzamin zdałem za 3 razem.

1.8 i brak wyczucia sprzętu i strasznie zimno.

2. Strzałeczka kierowcy :D (Zatrzymujemy się na zielonej strzałce panie kierowco). Standardowy błąd kierowców samochodów ze stażem.

3. Git majonez.

 

 

 

 

 

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za mocne rozwinięcie tematu 🙂 a jaki był stosunek godzin plac/miasto?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

A czy skorzystałbyś z takiej oferty, że po zdaniu egzaminu i odebraniu prawka - za dodatkową opłatą - instruktor (przyjmijmy że jest dobry w tym co robi) zabiera Cię (każdy na swoim moto) na takie jazdy doszkalające? Chodzi mi o np. całodzienny wyjazd miasto/poza miastem na którym ćwiczycie technikę jazdy?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Raczej widzę busa na 4 moto, i instruktora który zabierze mnie za kilka stów na tor lub zamknięty obiekt i pokaże mi jak mam jeździć na motocyklu który kupiłem.B)

Jazda Gladiusem i siodełko na 680 mm jest ciut inna niż Supermoto z wysokością siodła 900 :D

Tak czy siak muszę się uczyć na nowo jazdy na swoim moto więc pewnie taka opcja by pod czujnym okiem fachowca przyniosła szybsze efekty.

Ale ile takich ogarniętych instruktorów jest ??

Każdy znudzony i zamulony. 

Odpierdolić szychtę i w kapcie przed telewizorem.

 

Generalnie uważam że skupianie motocyklistów w większe grupy ma sens.

Wystarczy zebrać kilkanaście osób i wynająć tor na 3-6 godzin jakiś mniejszy na wyłączność bo pewnie uda się taniej niż każdy indywidualnie pojedzie sam.

Wtedy biorę busa, pakuję moto na pakę i szpej kumpli i jedziemy poszaleć i się uczyć.

Pozdrawiam 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Mówiąc - na dwa moto - miałem na myśli instruktora na swoim i kursanta na swoim.

Tor to oczywiście najlepsza opcja, tyle że to jazda w „sterylnych” warunkach. 

Miałem na myśli pierwsze kroki + technika jazdy w miejskiej i pozamiejskiej „dziczy”, a nie schodzenie na kolano 😉

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Przed powrotem do motocyklizmu, po wieloletniej przerwie wykupiłem sobie pare godzin jazdy. Głównie po mieście w dużym zagęszczeniu. Uważam że ma to sens, tym bardziej że jak za to płacisz 50zł./h bezpośrednio do kieszeni instruktora, to on jakoś potrafi inaczej pracować, doradzać itd. :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
48 minut temu, Furek napisał:

Mówiąc - na dwa moto - miałem na myśli instruktora na swoim i kursanta na swoim.

Tor to oczywiście najlepsza opcja, tyle że to jazda w „sterylnych” warunkach. 

Miałem na myśli pierwsze kroki + technika jazdy w miejskiej i pozamiejskiej „dziczy”, a nie schodzenie na kolano 😉

Rozumiem krystalicznie B)

Opcja fajna, tylko jest problem w mentalności młodziaków.

Przecież zdałem prawko to umiem chyba jeździć, a nie będę się jeszcze z kasy wysypywał na przejażdżki z kolesiem  :D

A przydała by się lekcja pokory na własnym moto pod okiem kogoś kto ci wytknie błędy.

Tylko 6 godzin x 50 PLN to 300 za bujanie się wkoło komina z instruktorem.

  • A za 500 zł masz na torze zajęcia z profesjonalistami i kurwa mać jeździsz na torze!! :D +100 do lansu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, grzesiek_73 napisał:

A czy dobrze myślę,

że masz zamiar nauczać przyszłych motocyklistów???

Robię to już jakiś czas 😉 po prostu chce poznać opinie różnych ludzi, żeby to wszystko miało sens 😊

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
53 minuty temu, brendix napisał:

Rozumiem krystalicznie B)

Opcja fajna, tylko jest problem w mentalności młodziaków.

Przecież zdałem prawko to umiem chyba jeździć, a nie będę się jeszcze z kasy wysypywał na przejażdżki z kolesiem  :D

A przydała by się lekcja pokory na własnym moto pod okiem kogoś kto ci wytknie błędy.

Tylko 6 godzin x 50 PLN to 300 za bujanie się wkoło komina z instruktorem.

  • A za 500 zł masz na torze zajęcia z profesjonalistami i kurwa mać jeździsz na torze!! :D +100 do lansu

Dzięki za opinię! 🙂

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
16 minut temu, Furek napisał:

Robię to już jakiś czas 😉 po prostu chce poznać opinie różnych ludzi, żeby to wszystko miało sens 😊

A jaki to czas ( ten jakiś)?

I ile masz lat ? 

Jeśli to nie jest jaką wielką tajemnicą.:ph34r:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, grzesiek_73 napisał:

A jaki to czas ( ten jakiś)?

I ile masz lat ? 

Jeśli to nie jest jaką wielką tajemnicą.:ph34r:

Mam 28, a robię to już 6 rok :)

  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak jakoś wyszło, że ta praca to trochę moja pasja 😉 

Kanału na YT nie prowadzę i raczej nie zamierzam, a na forum fazera byłem chwilę.

Co do fazera, to dalej jeżdżę, ale zamieniłem FZS 600 ’02 na FZ1 ’10 🙂

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja zdawałem egzamin jeszcze na całkiem starych zasadach. Czyli

- plac: slalom, 8, slalom, podjazd z ham. nożnym, rozpędzenie i zatrzymanie awaryjne na machnięcie egzaminatora.

- Miasto - z góry ustalona trasa (interkom w jedną stronę) - egzaminator mógł skrócić trasę ale nie mógł jej zmienić.

Jeśli chodzi o kurs, to doświadczenia miałem podobne do Brendix-a.: Teoria razem z kategorią B, żadnego wspomnienia o balansie ciała, przeciwskręcie, przejazdu przez tory, "jedziesz zawsze tam gdzie patrzysz" itp. Egzamin wewnętrzny i potem praktyka: 

- Jeździłeś kiedyś na rowerze albo moplu?

- Tak.

- No to tu masz slalom, 8 i ćwicz

Na "mieście" byłem 4 razy po godzinie i skierowanie na egzamin. Udało się za pierwszym ale jeździć to ja nie umiałem (i nadal się uczę). Na święta dostałem książkę "Motocyklista doskonały" David L. Hough. Uważam, że to powinna być lektura obowiązkowa podczas kursu! Potem na urodziny żona kupiła mi na prezent "Suzuki Shell Moto Szkoła 2017". Kurs prowadził Janusz Czaja polecam coś takiego każdemu motocykliście. Po prostu rewelacja. Minus? Tylko dla posiadaczy motocykli marki Suzuki. Ale wiem, że takie kursy są organizowane przez inne szkoły. Pozdrawiam, Tadek

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja przed kursem jeździłem na crossie zawody treningi i te sprawy...nadazyła sie okazja kupic motocykl ale bez prawka to wiecie cięzko więc zapisałem się na kurs oczywiście teoria zdana od razu w WORDZIE więc termin umuwiony na praktyke jedziemy na plac przyjechałem tam stało tam już dwóch gości i kolezanka jedna wszyscy mieli juz po 8 godzin wyjeżdzone na mnie jako świeżaka patrzyli raczej z politowaniem.Przyjechał instruktor pierwsze pytanie czy jeździłem juz oczywiście odpowiedziałem ze nie więc dał mi jakas 400 powiedział co jak funkcjonuje zanim odpaliłem pół godziny pogadał o zasadach bezpieczeństwie i takie tam pierdoły.Tamci juz jezdzili na usemkach wolnym szybkim slalomie itp więc mi mówi najpierw pojedziemy na usemke pojechałem zrobiłem pięć patrzał się na mnie jak by coś podejżewał potem mi powiedział że mam sie przypatrzeć jak robią wolny i pojechac więc pojechałem strącając dwa pachołki i wtedy mi odwaliło za wolnym depa noga do przodu i zakręt (przyzwyczajenia z crossu) zawróciłem depa i na szybki cyk cyk i przejechałem i wtedy mnie zawołał. Pierwsze zdanie jego co ty chłopie tutaj robisz i dlaczego mnie okłamałeś.Cos tam mu powiedziałem ze jeździłem tyle i tyle na crossie więc dał mi gladiusa i powiedział tylko tylko jak przegniesz to będziesz tutaj na rowerze jeździć...raz wyjechałem tylko na miasto jeszcze w takiej ulewie potem egzamin na egzaminie juz spoko jedynie egzaminator powiedział mi że ja długo nie pojeżdżę jak zobaczył 70km przy omijaniu przeszkody...oczywiście wszystko zdane za pierwszym bez żadnego błędu teraz śmigam czasem podjade do mojego instruktora z nim pogadac i tak sie potoczylo...półtora miesiąca i prawko w ręku było

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za kolejne odpowiedzi! :) Ale bardziej od opisu interesuje mnie co Wy uważacie o swoim kursie? Czego oczekiwaliście, czego brakowało, jak - z perspektywy czasu - chcielibyście żeby ten kurs wyglądał?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, jurempus napisał:

egzaminator powiedział mi że ja długo nie pojeżdżę jak zobaczył 70km przy omijaniu przeszkody...

Oby nie był prorokiem.:(

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Furek napisał:

Dzięki za kolejne odpowiedzi! :) Ale bardziej od opisu interesuje mnie co Wy uważacie o swoim kursie? Czego oczekiwaliście, czego brakowało, jak - z perspektywy czasu - chcielibyście żeby ten kurs wyglądał?

Uważam swój kurs za zupełną stratę czasu! Nie dowiedziałem się z niego prawie nic, a już jeździć to zupełnie. Nauka kręcenia ósemek i to w niewłaściwy sposób, bo dopiero na Motoszkole Janusz pokazał nam czemu to służy i jak się to powinno właściwie wykonywać! 

Niestety nie pamiętam czy zapisałem się na "Kurs prawa jazdy kat. A" czy na "Kurs Nauki Jazdy motocyklem", a to diametralnie 2 różne rzeczy - w każdym razie oczekiwałem od kursu podstaw nauki jazdy motocyklem, zwrócenia uwagi na istotne aspekty: właściwa pozycja, właściwe trzymanie kierownicy, balans ciałem, przeciwskręt, zawracanie na wąskiej drodze itp. a tego nie było wcale! Oczekiwałbym zdecydowanie więcej godzin praktycznej jazdy i mniej "przypadkowych" instruktorów!!! Dla mnie instruktorzy powinni mieć obowiązkowe cykliczne egzaminy - finansowane z budżetu państwa, żeby nie obciążać ich kieszeni!

Chyba Ci odpowiedziałem dogłębnie?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, amati80 napisał:

Uważam swój kurs za zupełną stratę czasu! Nie dowiedziałem się z niego prawie nic, a już jeździć to zupełnie. Nauka kręcenia ósemek i to w niewłaściwy sposób, bo dopiero na Motoszkole Janusz pokazał nam czemu to służy i jak się to powinno właściwie wykonywać! 

Niestety nie pamiętam czy zapisałem się na "Kurs prawa jazdy kat. A" czy na "Kurs Nauki Jazdy motocyklem", a to diametralnie 2 różne rzeczy - w każdym razie oczekiwałem od kursu podstaw nauki jazdy motocyklem, zwrócenia uwagi na istotne aspekty: właściwa pozycja, właściwe trzymanie kierownicy, balans ciałem, przeciwskręt, zawracanie na wąskiej drodze itp. a tego nie było wcale! Oczekiwałbym zdecydowanie więcej godzin praktycznej jazdy i mniej "przypadkowych" instruktorów!!! Dla mnie instruktorzy powinni mieć obowiązkowe cykliczne egzaminy - finansowane z budżetu państwa, żeby nie obciążać ich kieszeni!

Chyba Ci odpowiedziałem dogłębnie?

Oczekiwałem dokładnie takiego opisu. Dzięki! W którym roku odbyłeś swój kurs ?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Wchodząc na stronę akceptujesz regulamin i politykę prywatności.