Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 12/20/2019 in all areas

  1. 2 points
    Nie warto dokładać do mocniejszego motocykla, SV to bardzo zły wybór na pierwsze moto. Wiem po sobie. Za mocny, zbyt narwany. Nauczysz się tylko i wyłącznie mocnego trzymania przy przyspieszaniu ale najważniejszego - czyli zachowania w zakrętach już nie. Jeżeli nie miałaś (-eś? nie znam Twojej płci ale to nie ma znaczenia) do tej pory do czynienia z żadnym motocyklem to 300 ccm Ci w zupełności wystarczy. Nie ulegaj opiniom że to za słabe. 6 sekund do setki to nie jest za słaby sprzęt, takie odejście w samochodzie uważane jest za bardzo poważne. Nie wiem czemu w przypadku motocykli obowiązuje inna skala... Motocykl ma mieć 150 kg a nie 150 KM 😊 Szczególnie pierwszy motocykl.
  2. 1 point
  3. 1 point
    Mowiac krótko, Pyjtrowi chodzi o to, żeby iść drogą ewolucji, a nie rewolucji. W krajach bardziej rozwiniętych motoryzacyjnie wiedzą o tym od lat. W Polandii, 250-400 cm, to strata czasu. Oprócz tego My wiemy lepiej od innych, znamy się bardziej od innych i ogólnie urodziliśmy się ze znakomitą techniką jazdy i umiejętnościami Ten kto wsiada na małą pojemność, to zazwyczaj przysłowiowy ciul, pedał, ciota, ewentualnie cipa czy tam dupa wołowa Chociaż dzisiaj i tak jest lepiej. Można mówić o 300% skoku świadomości motocyklowej w stosunku do tego co było 20-25 lat temu. Dzisiaj, wybór maszyn jest przeogromny. Mamy szkolenia, mamy możliwość doskonalenia techniki jazdy on i offroad. Ktoś mądrzejszy, jest w stanie wskazać nam błędy, jakie popełniamy,poprawić nasze zachowania na jednośladzie. Spokojnie można rozwijać się motocyklowo, ale my i tak wiemy lepiej i często postępujemy inaczej, wbrew logice...... Kiedy ja zaczynałem i zapewne pozostali koledzy, takich możliwości nie było. Nikt sobie nie zaprzątał głowy fizyką i prawami grawitacji Szkolenie motocyklowe?? Tak owszem, podjazd jakimś czeskim dwusuwem pod nasyp kolejowy i szybki slalom przez miasto, między czterema samochodami w drodze po flaszkę W gieldzie motocyklowej, takiej papierowej(tak było coś takiego) , kiedy napływał do nas ten dobrobyt w postaci szrotu japońskiej produkcji, były: Ruskie weterany, emzetki, jawy i inne legendy peerelu, no i oczywiście japońskie perły składane z przystanków autobusowych Jako młodzieniec, który poczuł zachodni dobrobyt, z gotówką w kieszeni, nie zaprzątałem sobie głowy takimi rzeczami o jakich pisze Pyjter. "Szejseta" to było coś dla prawdziwego twardziela Jeb... Diversion 600, jeb Gsxr 750. Dopiero po latach zdałem sobie sprawę jakie braki mam w technice jazdy i ogólnym ogarnianiu sprzętu. Dopiero po 10 czy tam 15 latach zacząłem jeździć świadomie. Gdybym zaczynał dzisiaj zapewne inaczej bym się do tego zabrał...........
  4. 1 point
    Fundamentalnie się z Tobą nie zgodzę. Kupowanie 250-300 nie mija się z celem bo to jest cel sam w sobie. O ile celem jest poprawa naszych umiejętności i bezpieczeństwa. Oczywiście jest to motocykl przejściowy dla większości choć pewnie niemało jest ludzi którym to wystarczy. Najpierw należy wyrobić sobie pewne odruchy i poznać fizykę jaka działa na motocykl a niewielka moc i przede wszystkim mała masa znacznie te procesy ułatwiają. Mówiąc o opanowaniu motocykla nie myślę tylko o wajchowaniu biegami i zawracaniu na małej przestrzeni. Dla mnie to hamowanie (w tym w zakręcie), omijanie przeszkody, umiejętność przewidywania jak się moto zachowa po dodaniu/odjęciu gazu, poznanie naszych reakcji w sytuacjach awaryjnych i cała masa innych rzeczy. Byłem na kilku szkoleniach motocyklowych, na kilku torach, rzadko bo rzadko ale jeździłem w grupie kilku motocykli. Niestety bardzo dużo ludzi ma tak duże braki że naprawdę strach patrzeć. Pół biedy na torze bo po prostu takiego kierowcę się wyprzedza a on szybko uświadamia sobie że nie ogarnia, że przed nim sporo pracy i nabiera pokory. Na drodze delikwent wie że ma mocne moto ale nie wie czym to grozi i gdzie leżą granice. Swoje i sprzętu. Braki w technice nadrabia mocą, o przepisach już nie wspomnę. Niestety kupujemy motocykle według kryterium prezencji ("jestem wysoki, co na pierwsze moto żebym nie wyglądał jak na kocie?"), prestiżu oraz oczywiście mocy. To, że małe moto na początku jest łatwe do opanowania to właśnie o to chodzi! Dlatego te sprzęty powstają. I dlatego istnieje prawko A2. Stopniowanie to słowo kluczowe. Pewnie że można od razu kupić sobie litra i nie zrobić sobie nigdy krzywdy ale ani nie wykorzysta się pełni możliwości sprzętu ani nasze umiejętności nie będą na dobrym poziomie. Mnie takie pykanie nie zadowala bo to jak kupowanie tankowca żeby popływać na Pogorii. Zawsze będę radził młodym adeptom zaczynanie od niedużych i lekkich motocykli. Od klasy sprzętu ważniejsza jest klasa jego kierownika.
  5. 1 point
    Swoją przygodę z motocyklami zaczynałam od Kawy ER-5 i uważam, że był to naprawdę dobry wybór. To motocykl, który wybacza dużo błędów początkującemu motocykliście. Przejeździłam nim bezawaryjnie 3 sezony. Części eksploatacyjne okazały się być tanie jak barszcz, serwis prosty i przyjemny, a paliło to tak mało, że z przyjemnością podjeżdżałam na stację benzynową. Ja mogę polecić z czystym sercem.
  6. 1 point
    Witam. Też w tym roku planuję wyjazd w stronę południa ale mam trochę odmienne gusta co do atrakcji turystycznych. Jeszcze nie zdecydowałem o konkretnej dacie ale w rachubę wchodzi druga połowa maja, przełom maja i czerwca lub początek czerwca. Planuję niestety tylko 9 no może 10 dni, bo jeszcze coś urlopu trzeba zostawić na wakacje z rodziną. Z tego co sobie wymyśliłem to pierwszy i ostatni dzień po około 1000 może 1200km na dolot jak najdalej w głąb Bałkanów, może uda mi się wyjechać w piątek po pracy i jeszcze machnąć ze 250km i zrobić nocleg na Słowacji. Dla mnie akurat nie jest problemem (chyba że wystąpią czynniki bardzo nie przewidziane) przelecieć z tysiaka na jeden raz - po prostu szkoda mi marnować dni na dojazd, zdecydowanie lepsze atrakcje są na miejscu. Wolę aby tyłek trochę pocierpiał ale oczy więcej zobaczyły. Na uwadze należy mieć to o czym koledzy wcześniej wspominali, że odcinek powiedzmy 280km pokonywałem kiedyś 10godzin 😞 - tak też się zdarza, np. nagle kończy się asfalt. Nieprzewidywalne są również przejścia graniczne - niestety to kraje, które nie są w Schengen zone i swoje trzeba odstać. Zdarzyło mi się stać po kilka godzin, szczególnie na granicach Serbii z Węgrami oraz Bośni i Hercegowiny z Czarnogórą. Temat Chorwacji, Czarnogóry, Albani (przez Serbię, Macedonię, Bośnię i Hercegowinę) kilkukrotnie przerabiałem puszką ale wszyscy wiemy, że to nie to samo. Moim celem jest pogranicze Albanii, Czarnogóry może jak się uda trochę Macedonii. Mimo, że turystycznym enduro to raczej nie planuję zjeżdżać poza asfalt - właśnie zmieniłem opony z kostek na typowe asfalty. Tym razem, ze względu na brak czasu, nie skupiam się na miejscach turystycznych typu zamki, kościoły, cerkwie czy meczety ale bardziej na drogach wartych motocyklowego zainteresowania, część pokrywa się z propozycjami, które już wcześniej padły ale nie sposób jest wszystkiego oblecieć w tak krótkim czasie. W tym roku chciałbym na Bałkanach zobaczyć/przejechać: - Albania SH 20, 21, 22 i 25 do miejscowości Koman i dalej promem po jeziorze Koman, nie wiem czy zdążę do miasta Gjirokastra - jest jednym z dwóch albańskich miast-muzeów; - Czarnogóra p14 Durmitor, objazd wokół zatoki Kotorskiej od strony p11, - i może Bośnia - Mostar i Sarajewo - za tym na pewno będzie mój plecak, ma tam do zrobienia zakupy 🙂 (tak to jest z kobietami). To miejsca, które na szybko przychodzą mi do głowy, po drodze wyskoczy oczywiście sporo atrakcji, których nie sposób zaplanować, a po prostu się zdarzą. W odróżnieniu od Was, osobiście wolę zaplanować i zarezerwować wszystkie noclegi z góry, determinuje to konieczność codziennej jazdy i przejechania założonego odcinak trasy bez względu na pogodę i ból tyłka. Z doświadczenia wiem, że po kilku dniach przychodzi zniechęcenie do jazdy (dla tych którzy nie jeździli na długie wyprawy może to brzmi niedorzecznie ale pojeździcie zobaczycie), jak są jeszcze do tego dobrze zorganizowani rodacy to nagle rano słyszę: "może dzisiaj pausa", i tak się rozwala schemat całej wyprawy. Niestety czas tak szybko ucieka, że jeszcze nie miałem czasu na to aby szczegółowo zaplanować trasę ale może w ferie siądę nad tym. Ponieważ niekiedy człowieka ponosi, więc dla zwiększenia szans przeżycia staram się jeździć w dłuższe trasy na co najmniej dwa motocykle i nie więcej niż pięć. Większa ilość osób powoduje znowu dodatkowe trudności przy szukaniu noclegów. Czym więcej charakterów i gustów tym więcej również później rzeczy do przegadania na co traci się zbędny czas. Uważam, że dobrze zrobiliście, iż odpuściliście Rumunię, to temat na całkowicie osobny wyjazd i to też nie krótki. Rumunię i tylko Rumunię odwiedziłem na moto dwa razy, pierwszy w 2015 na 10 dni i później w 2017 na 5 dni. Ten drugi wyjazd tylko i wyłącznie dla trasy Transfogarskiej i Transalpiny. Mimo to mam jeszcze spory niedosyt tego kraju i zapewne jeszcze tam wrócę o ile życie na to pozwoli.
  7. 1 point
    Po Pamirze był Nord Kapp. Film, jak zwykle zmontowany przez mojego kumpla Macieja S.
  8. 1 point
    Cześć. Byłem w Słowenii w 2015 r. a we Włoszech w tamtych okolicach przejazdem. W Słowenii każdy kierunek jest dobry na zwiedzanie, ale ja z powodu ograniczeń czasowych skupiłem się na części od Lublany na zachód. Jak chcesz zaplanować trasę i atrakcje do obejrzenia to przeczytaj np. na necie relacje z wyjazdów. Mogą być pomocne. Polecam relację na stronie motovoyager "Słowenia. Tam, gdzie surowe Alpy zapraszają nad ciepły Adriatyk" albo moto turysta "urocza Słowenia". Ja mogę napisać co sam widziałem i co polecam. Kwaterę mieliśmy w Bohinjskiej Bistricy, w najbliższej okolicy dużo atrakcji: jez. Bled, jez. Bohnijskie, wodospad Slavica, szczyt Vogel ( wyjazd na szczyt kolejką linową wspaniałe widoki ),wąwóz Vintgar. Poza tym Skocznia Planica i droga nr 206 na Bovec przez przełęcz Vrsić i dalej na południe droga nr 203, koniecznie trzeba w tej okolicy odbić na przełęcz Predil w kierunku Tarvisio we Włoszech ( niesamowite zakręty i widoki na obu przełęczach). Stolica jest bardzo ładna i warto ją zwiedzić, stamtąd warto pojechać drogą 409 ( świetna droga przez lasy pełna długich szybkich zakrętów) na południe tam można zwiedzić jaskinie Postojną albo Skocjańską ( ja zwiedzałem tą drugą- polecam), wykąpać się w morzu. W tej okolicy jeszcze Predjamski Grad. Słowenia ma małe wybrzeże ale bardzo ładne. Ja w tym samym czasie planuję zwiedzanie Sardynii i co nieco po drodze. Może zmienisz plany skoro już byłeś na Słowenii ?
  9. 1 point
    Ciekawe kiedy tynk odpadnie całkiem, a kula wpadnie do Dunaju
  10. 1 point
    Ty nie musisz powolywac bieglego,sad go powola. Druga sprawa to; ,,ograniczone zaufanie,, znaczy to ze kazdy wlaczajacy sie do ruchu jezeli bedzie kolizja bedzie winny(nawet wtedy gdy majacy pierwszenstwo bedzie mial wlaczony kierunkowskaz) Napisales ze jezdzisz bezpiecznie bo nie dostales mandatu-(haha) tego to my tutaj napewno niezoztrzygniemy!!! ( z calym szacunkiem) Ty musisz miec swojego adwokata takiego ktory bedzie cie bronil i ktory ma pojecie o obronie.
  11. 1 point
    Powiem tak - na własnej skórze możesz sie przekonac że nie zawsze warto sie przeciskac czy wciskać - ludzie nadal nie rozumieja jednej rzeczy - odpowiedzialnośc za kierowanie pojazdem + wyobraźnia w jej trakcie". Jestem bardziej jak pewien że od momentu swojego zdarzenia bedziesz posiadął juz na zawsze "zmysł", który ci powie że nie warto sie wciskac czy robic ryzykowny manewr.. To nie wazne że miałeś pierwszeństwo.... w niebie to nikogo nie interesuje, a Twojej rodzinie nie naprawi straty. Co do Twojej sprawy - mozna tu naprawde gdybac i wiele zdziałać. Wazne jest żeby udowodnic że prawnie mogłes sie poruszac w taki sposób. Tu sprawa może byc zawiła - bo pierwszeństwa "grzecznościowo" ustapił inny pojazd.. i tu moga byc schody bo zazwyczaj w takich sytuacjach inni kierujący, równiez przepuszczają. Wszystko tak naprawde zalezy od interpretecji sadu... a ta może byc czasem naprawde kuriozalna. Prawnie może byc tak że bedziesz "udupiony" lub oboje gdyż: Art. 3 § 1 Kodeksu drogowego: „Uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani zachować ostrożność (...), unikać wszelkiego działania, które mogłoby spowodować zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego, ruch ten utrudnić albo w związku z ruchem zakłócić spokój lub porządek publiczny oraz narazić kogokolwiek na szkodę. Przez działanie rozumie się również zaniechanie". Spotkałem sie także kiedys z ustawka na tzw "wpuszczanie" do ruchu, zazwyczaj sa to 2 ustawione osoby, które szukaja naiwniaka w celu wyłudzenia odszkodowania. P.S Biegły niech sie wypisuje - Ty musisz do samego końca trzymac sie lini że jechałes prawidłowo i w sposób na jaki równiez pozwalała ci sytuacja na drodze i prawo o ruchu drogowym.
  12. 1 point
    Koledzy mają rację niestety, mi w sumie to udało się skończyć tylko jedną wyprawę w towarzystwie w którym wyjechaliśmy. Resztę wypraw miałem samotnie, a dwie z ostatniego roku po rozstaniu w drodze dojeżdżałem sam 😉. Ale głowy do góry 😁 świat jest piękny a jadąc samemu mamy większą szansę spotkać ciekawych ludzi i nawiązać rozmowy z autochtonami. Wszelkie wątpliwości i strachy mamy tylko w naszych głowach. Powodzenia i osiągnięcia zamierzonych celów Wam życzę.
  13. 1 point
    Oczywiście, że trzeba próbować. Żeby wyrobić sobie jakiś pogląd w tej zawiłej materii, to trzeba kogoś poznać i gdzieś pojechać Warto też przed wielką wyprawą spotkać się osobiście i być może pojeździć choćby po Jurze. Być może ty preferujesz spokojne nawijanie kilometrów, a kolega za każdym zakrętem może widzieć oczami wyobraźni hostessy i flagę kończącą wyścig
  14. 1 point
    Stare porzekadło mówi : "Chcesz kogoś poznać, zabierz go w podróż". Jest w tym wiele prawdy(często tej bolesnej). Moje doświadczenie mi mówi, że słabo znane osoby, a nawet te które znamy, skutecznie potrafią zburzyć plan wyjazdu, czy też zepsuć urlop Co innego wyskok do Pieskowej Skały, czy szybka wycieczka w Bieszczady, a co innego dłuższy czasowo wyjazd rozbijający się np o 3-5 tysięcy kilometrów. Na etapie planowania zazwyczaj wszystko wygląda bajkowo, w praniu bywa często inaczej. Jest bardzo dużo czynników, które na wyprawie demolują cudowny plan, mimo wszystko trzymam kciuki za wasz trip
  15. 1 point
  16. 1 point
    Od 6 min 25 sek. zaczyna się występ Mike. Super gość na drugim planie
  17. 1 point
    To juz 28 rocznica ? ale ten czas leci !
  18. 1 point
    Wczoraj na to natrafiłem Wytapatalkowano
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.