Jump to content
Forum Śląskich Motocyklistów

Taki tam króciutki (aż wstyd) wypad początkującego...


Recommended Posts

Wstałem wczoraj rano z postanowieniem, że tę sobotę poświęcę na prace ogrodnicze. Wiadomo zima tuż, tuż. Nawet się ubrałem odpowiednio grubo i beznadziejnie. Wchodzę do garażu po łopatę, a tam stoi ONA. Patrzę – serce drga. Przeciskam się pomiędzy nią, a samochodem. Biorę łopatę i zawzięty wracam. I wszystko byłoby dobrze gdybym ją tyłkiem nie trącił. Gdybym nie zauważył kurzu. Gdybym nie pomyślał, że może to ostatni słoneczny wolny dzień w tym roku.

10 minut i jesteśmy gotowi. Ja, moja TDM-ka, no i syn też (w roli przyzwoitki, aby mnie emocje nie poniosły zbytnio po za kreskę z napisem 100). Godzina 11, kierunek Oświęcim.  Silnik pyka miarowo, słońce coraz wyżej, serce się raduje. Po drodze wyprzedza nas dwójka kolesi z tyską rejestracją. Pozdrawiam. Nie znam, a szkoda. Ale i tak, z młodym, jako plecaczkiem, bym nie nadążył. Bez niego, też pewności nie ma J. Nic to. Po chwili, rozprostowujemy nieco przeziębione kości w Carrefourze. Mleczko smakowe (trzeba się pilnować, chociaż inne pokusy…). Jeszcze chwilka zastanowienia i obieramy kierunek na Zator. Wiadomo, dla młodego to do niedawna prawie stolica, a już słyszał, że coś nowego wybudowali. Ruch niewielki, fajnie się jedzie. Parę minut i jesteśmy w Zatorze. Nie mamy zamiaru wchodzić, tak raczej z daleka popatrzeć jak wygląda. W końcu dzisiejszą atrakcję to sobie sami zorganizowaliśmy. Jednak jak to zwykle idę zobaczyć, co i za ile. O kur… czaczki! 89 zł normalny, 49 zł dla młodego. Ja pi… ile to kilometrów można za to przejechać, ile puszek opróżnić. No może, gdybym miał cały dzień, gdyby było 25 stopni ciepła i brak lepszych pomysłów, to warto. Ale tak, to bez dalszej zwłoki ruszyliśmy do Suchej Beskidzkiej zobaczyć czy karczma Rzym jeszcze stoi. Do Wadowic droga spokojna, ale i niezbyt ciekawa. Parę fajnych zakrętów, ale mój „przyzwoitek” działa na świadomość nienagannie. Więc powolutku. Za Wadowicami drogowcy się postarali i całkiem fajnej jakości drogę zrobili. Podobno trwało to tylko około 30 lat i już jest. A i widoczki niczego sobie. Po lewej odebrany przez Pana Tuska zalew. Tzn. zalew będzie niedługo, a tymczasem pusto, ale sukces rządowy jest. W końcu ileż to rządów w czasie jego budowy było, a właśnie temu uroczystość odbioru udało się zorganizować. Pogratulować. Jeszcze kilka minut, już pierwsze sklepy w Suchej widzimy. Redukcja biegu i skręt na drogę dolotową do miasta. I… moja TDM-ka jak rasowa kobieta reaguje na widok sklepów. Stop. Jakby jej kabel zasilający ktoś odciął. Mnie robi się ciepło, chociaż już drugi raz jej coś takiego się trafiło. Kombinuję, masuję jej wyłącznik przy stopce, drażnię kluczykiem, wyłącznikiem. Jak do żony staram się słodko mówić, chociaż myśli mam nie fajne. Po długich minutach i różnych (może dla znawców tematu dziwnych moich poczynaniach) udaje mi się ją przekonać do dalszej jazdy. Tak na marginesie czekam na podpowiedzi, co z tym fantem mam zrobić, bo boję się, że kiedyś całkiem się na mnie obrazi. A, że zwykle samotnie podróżujemy to raczej trudno będzie o pomoc. Nic to. Szczęśliwie docieramy do Suchej Beskidzkiej. Najpierw oglądamy zamek – niczego sobie, ładny tylko troszkę zaniedbany. Mojej TDM-ce też się spodobał. Przynajmniej na tyle, że nie bardzo chciała odjechać. Ale w końcu znów udało mi się ją przekonać i zapaliła. Potem odwiedzamy karczmę Rzym. Młodemu opowiadam legendę o tym, co stało się ze smokiem Kickiem zanim pojawiła się nazwa miejscowości. Potem o Twardowskim. Czego to teraz uczą w szkołach, skoro takiej klasyki nie znał. Ach ci nieznośni nauczyciele! J . Zaglądamy. Połowa karczmy zarezerwowana. W drugiej dużo ludzi, jedzenie domowe i raczej nie za tanie. Domowe jedzenie to mamy w domu, więc idziemy do konkurencji. Wiadomo, że w trasie to młody wybiera pizzernię. Tuż obok, po schodkach do góry trafiamy do knajpki o raczej wątpliwym estetycznie wystroju. Ale pizza gigantyczna, zrobiona wg naszego gustu. 50 cm za 42 zł. Później w menu doczytałem, że ów gigant kosztuje 40 zł, ale nie będę awanturował się o 2 zł, które pewnie za marny wygląd musiałem dopłacić. Brzuch pełen, wracamy. Fajna ta Sucha, chociaż bez Kicka.

Po drodze jeszcze spacerowym tempem po Wadowicach. Dalej zaglądamy do Inwałdu. Tu też widać wiele zmian od naszego ostatniego pobytu. Zaczyna się nam spieszyć do domu, stąd (jak się okazało) kretyński pomysł, aby GPS ustawić na „najkrótszą drogę”. O ja kręcę! Jak ci ludzie tu mieszkają mając takie dziury i łaty za dojazd do domu? Jeszcze jakieś 3 km i droga zmienia się na wyboistą polną ścieżkę. Raczej dla innej klasy motocykli. Mały też grymasi bojąc się, że zabłądzimy w lesie. No cóż zmiana opcji i wracamy na normalną drogę do Andrychowa. Powoli zachodzące słońce świeci po oczach. Nawet blenda nie daje rady. Ale za to jaki fajny jesienny nastrój. Nawet TDM-ce się podoba, bo nie grymasi tylko płynnie nas wiezie do domu. W Andrychowie kierujemy się na, sądząc po nazwie niezwykle atrakcyjną, miejscowość Wieprz. Potem na Oświęcim. Fajne tereny. Drogi czasem marne, czasem widać niedawno odnowione. Dużo ładnych widoków i przestrzeni. Za Oświęcimiem nieco przyspieszamy, bo już słońce zaszło i nie tylko ciemno, ale i zimno znów zaczyna się robić. Czasem nie zauważam jakiegoś ograniczenia, wiadomo starość i wzrok już nie ten. No i szczęśliwie wracamy do Tychów. Zadowoleni, że aż hej!

Moja malutka radośnie pomrukując wjeżdża do garażu. Kilka pieszczot i wracam do domu. Jeszcze tylko gderanie zazdrosnej o nią żony i można spokojnie odsapnąć. Pomarzyć o kolejnym spacerku z moją wybranką. Tylko co jej dolega? Nie daje mi to spokoju, więc szukam rozwiązania na forum. To narka…

 

A tak na koniec. Wiem, to nie opis wyprawy po Europie czy dalej. Może nawet uznacie, że lipa. Ale mnie ciszyło, więc napisałem. Aha i przepraszam za ewentualne polonistyczne braki. W końcu, gdyby za moich czasów znane były te rożne dys... to miałbym ich całą teczkę. A tak to muszę się wstydzić.

post-208862-0-27846800-1414324250_thumb.

post-208862-0-86484600-1414324265_thumb.

post-208862-0-53801900-1414324276_thumb.

post-208862-0-27846800-1414324250_thumb.

post-208862-0-86484600-1414324265_thumb.

post-208862-0-53801900-1414324276_thumb.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

O jej! Jakże pochlebne recenzje za moje paplanie. A do tego są tacy (niech im Bozia wybaczy, bo nie wiedzą co czynią) którzy piszą, że chcą więcej. Może i byłoby więcej, gdybym miał troszkę czasu aby mieć co opisywać. A że siedzę na tyłku i czekam wiosny, to raczej nie prędko. Zwłaszcza, że troszkę zajmie nim będę pewny że mi moja TDMka nie odstawi jakiegoś focha. Tak czy siak bardzo dziękuję!

Link to comment
Share on other sites

Sorki! Nie mam, bo reszta jest podobna tych. Jeszcze nie nauczyłem się robić fotki jadąc :), a już na pewno nie z młodym na plecach. Generalnie nawet przez głowę mi nie przeszło, że się jakoś specjalnie przydadzą (po za prywatnym archiwum) i że mnie kopnie, aby opisać nasz spacerek. Przepraszam, nie drąż już. Wybacz mi. A w ramach zadość uczynienia obiecuję, że następnym razem postaram się bardziej i chociaż 4 zrobię :P . 

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...
  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.