Jump to content
Forum Śląskich Motocyklistów

Poszukuję kompana do wycieczek i wypraw


palnik
 Share

Recommended Posts

  • 3 weeks later...

Już jakiś czas temu trafiłem na ten artykuł i tak mi się dzisiaj przypomniał (chyba przez pogodę :( ). Szukamy ,szukacie towarzyszy podróży ,ale czy bylibyśmy -cie w stanie zaakceptować takie rozwiązanie ? Nawet jeżeli nie ,to warto pooglądać fotki ,i  (to dla wybranych ;) ) powspominać . Swoją drogą ,jeżeli mógł bym się wypowiedzieć , to grupa dwu osobowa jest najoptymalniejsza i nigdy jak jechałem w dwójce nie było problemów ( trzech ,to już ;) jedna grupa ,z jedną podgrupą ). Poniżej link do artykułu ,co sądzicie ?

ADV mały i duży w bałkańskiej podróży – MotoPodhale.info

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Hej, a co myślicie o wycieczce na zachód Europy w przyszłym roku? Przejechać przez Alpy aż do Portugalii. Sporo serpentyn jest po drodze.

Omijać po drodze pandemiczne ogniska, spać w hotelach, z rozsądnymi prędkościami, bez niepotrzebnego zwiedzania starych miast.

Tak normalnie ile km/dzień robicie? Bo mi zawsze wychodzi sporo... Bywa, że i ponad 1000.

 

Link to comment
Share on other sites

W dniu 11.10.2020 o 15:40, powolny napisał:

Już jakiś czas temu trafiłem na ten artykuł i tak mi się dzisiaj przypomniał (chyba przez pogodę :( ). Szukamy ,szukacie towarzyszy podróży ,ale czy bylibyśmy -cie w stanie zaakceptować takie rozwiązanie ? Nawet jeżeli nie ,to warto pooglądać fotki ,i  (to dla wybranych ;) ) powspominać . Swoją drogą ,jeżeli mógł bym się wypowiedzieć , to grupa dwu osobowa jest najoptymalniejsza i nigdy jak jechałem w dwójce nie było problemów ( trzech ,to już ;) jedna grupa ,z jedną podgrupą ). Poniżej link do artykułu ,co sądzicie ?

ADV mały i duży w bałkańskiej podróży – MotoPodhale.info

Co do jazdy tej dwójki, to tutaj jest wyraźny kierownik wycieczki biorący pod swoje skrzydła towarzysza. Z artykułu wynika że doskonale się znają, a planując podróż na tak „rozstrzelonych” pojemnościach mają pełną świadomość tego co z tym się wiąże. Ja aż zazdroszczę zaliczenia w tak młodym wieku dalekiej wycieczki. Jeżeli chłopak pójdzie dalej tym śladem to naprawdę ma szansę objechać „naszą planetę” 👍

Link to comment
Share on other sites

Powolny ... wypowiadać się ...oczywiście , że możesz po to mamy to forum :) i  jest dokładnie tak jak piszesz .  Przy 2 osobach , one zdane są wyłącznie na siebie . I muszą współpracować razem, jeżeli są mocno tego świadomi to raczej nie będzie więszkych problemów . I razem dojadą do końca  . Przy większej liczbie...  jest ryzyko , że  tworzą się jakieś niezdrowe układy, sojusze , które powodują  że ktoś będzie się czuł nieswojo , będzie dochodziło do konfliktów . Oczywiście to wszystko zależy od ''dojrzałości '' uczestników.

W tej relacji , jak słusznie Piotr zauważył , widać wyraźnie '' mentora i ucznia '' Młody przeżywał przygodę życia a starszy mógł cieszyć się z towarzystwa , mógł również czuć się spełniony jako opiekun :). Pojemności motocykli  na wyprawach uważam , że nie mają większego znaczenia . Najważniejsze jest mieć wspólny cel , frajdę z jazdy , z poznawania nowych ludzi i miejsc. Przeżywania przygód . I jeżeli uczestnikom to pasuje to chyba bez większego znaczenia jest czy to zrobisz na 125 czy 1800 .

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

4 godziny temu, palnik napisał:

Pojemności motocykli  na wyprawach uważam , że nie mają większego znaczenia . Najważniejsze jest mieć wspólny cel , frajdę z jazdy , z poznawania nowych ludzi i miejsc. Przeżywania przygód . I jeżeli uczestnikom to pasuje to chyba bez większego znaczenia jest czy to zrobisz na 125 czy 1800 .

Ot i cała tajemnica! Nic dodać, nic ująć 👍

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Miałem nie pisać w tym wątku..... ale po części jego tematyka jest zbieżna z przemyśleniami i obserwacjami, które mnie nachodzą od dłuższego czasu.

Zabierałem się do pisania, odpuszczałem. Znowu wchodziłem tutaj z gotową formułką, ale wciskałem krzyżyk i mówiłem sobie: daj spokój Wicher, po co ci to? 

Nie będę odnosił się do wypowiedzi kolegów, bo być może moje odmienne zdanie na poruszone tutaj kwestie, może wywołać jakąś niepotrzebną scysję, lub oburzenie u któregoś z dyskutantów, a chodzi o to, żeby asfaltowa wstęga przemierzana motocyklem łączyła a nie dzieliła.....no i nie chce mi się pisać dla kogoś nowej prawdy, wyatarczy że mam swoją ;)

Do rzeczy! 

Będzie trochę bez ładu i składu, ale nie mam weny na płonne, składne i wysoce merytoryczne mowy ;)

Tak się ten tego, zastanawiam..... Czy nie zawiązać tutaj na forum lub fejsbuku takiej luźnej, nieformalnej grupy. 

Przykładowo..... Górnośląska Motocyklowa Grupa Turystyczna Yno Jazda 😁

Wydaje mi się, że taka grupa powinna skupiać osobników o przymiotach  wspomnianych lub im podobnych, o jakich pisał np. kolega Palnik.......i ogólnie ludzi którzy skręcają bardziej w stronę szerokopojętej turystyki motocyklowej. 

Z resztą to są elementy do spokojnego i przemyślanego wymodelowania na etapie tworzenia grupy, bo widzę że zapaleńców do turystyki bliższej i dalszej jest tutaj zaledwie garstka i może takie wywody i pomysły jak mój są niepotrzebne. Mogę oczywiście się mylić. Może są tutaj tacy, którzy czekają na tego typu przedsięwzięcia.... nie wiem. Odnoszę też wrażenie, że niektórzy tutaj szukają raczej "nudozapychaczadodupy" na weekend i podepną się do każdej inicjatywy, byle gdzieś się wyrwać i w brązowym rowku mają to co zobaczą, gdzie i z kim. Byle przedmuchać rumburaka, zjeść kebaba i walnąć słit focię na instagramie w stylu "polatane", nie wnosząc nic od siebie i nie mając pomysłu na siebie, a zwłaszcza na swoją własną trasę. 

Wracając do grupy.... 

Nie muszą to być od razu wojaże kontynentalne. Można zacząć od wycieczek lokalnych, wojwódzkich, czy wizyt u naszych najbliższych zagranicznych sąsiadów.

Nie każdy ma możliwość, czas czy nawet chęć na dokonywanie wielkich rzeczy. Niektórym wystarczy treściwa wycieczka po okolicy, ale ze sprawdzonymi, zrównoważonymi towarzyszami i dobrym programem wycieczki.

Oczywiście większe inicjatywy są mile widziane, narazie tylko teoretyzuję. 

Grupa powinna być np. dostępna dla wszystkich chętnych. Chodzi o to, żeby takie dobra, jak opisy wycieczek, trasy, fajne miejscówki, zdjęcia itd, były dobrem dostępnym i np.motorem napędowym dla wszystkich. 

Jednak, żeby uczestniczyć np. w wyjazdach grupowych, to było by miło wprowadzić jakieś zasady, chyba głównie po to, żeby nie była to zbieranina przypadkowych, niesprawdzonych ludzi, itp, itd... 

Chodzi też o to, że fajnie kiedy będziemy wszyscy coś od siebie dawać i będziemy pomysłowi i kreatywni w swoich zamysłach. Wtedy skorzystamy na tym zapewne wszyscy.....tak mi się wydaje. 

Gorzej kiedy jest dwóch, trzech przodowych, a dwudziestu np. wyznaje zasadę "jestem więc zabawiaj mnie". 

Dlatego chesz dołączyć? Świetnie. Proszę bardzo.Wykaż się, namaluj mi piękną sobotę czy niedzielę w siodle w doborowym towarzystwie ;) Proponujesz destynację, rozpiskę trasy(np.min 100km),atrakcje na trasie. Wcielasz się w postać przewodnika i w danym dniu zabierasz członków grupy na wycieczkę jako przewodnik. 

Tym sposobem próbujemy poznać  siebie wzajemnie, poprzez wspólne motocyklowanie. 

Wzajemnie oceniamy czy to wszystkim pasuje i czy będziemy chcieli kisić się we własnym sosie...... no coś mniej więcej w ten deseń, rozumiecie :D

Nakreśliłem wstępny zarys, liczę na merytoryczną dyskusję, krytyki się nie boję, pod warunkiem, że poparta jest stosowną argumentacją :P

Niech prawda nie stoi na przeszkodzie dobrej opowieści!!! :D

 

 

 

Link to comment
Share on other sites

Wicher, myślę że większość osób pisząca obecnie na tym forum dawno już jest w wieku dojrzałym i pewnie nikt nie obrazi się jeżeli ktoś jest zdania odmiennego 😉. Opiszę za to sytuację ze swojego podwórka. Obecnie mamy do latania grupę 6-cio osobową. Wszyscy jesteśmy z jednego miasteczka. Znamy i lubimy się prywatnie. W sezonie udaje się nam zrobić jakiś wypad średnio co drugi tydzień. Działamy na zasadzie - bez jakichkolwiek zasad i przymusu. Kto chce jedzie a kto nie chce nie jedzie. No ale - cały tegoroczny sezon tylko ja planowałem trasy. Niektórym to całkiem pasowało - nie każdy lubi grzebać po mapach i internecie i wynajdować miejsca. Natomiast uważam że złożenie sprawnej grupy nieznających się osób praktycznie graniczy z cudem ( oczywiście mogę się mylić 😄) Co do dalszych wypadów - jak widać na forum to od jakiegoś czasu szukam kompana z którym będę mógł zjechać kawałek świata. I tu chyba jest jak w małżeństwie - albo samo zaskoczy albo nic na siłę z tego nie będzie. Wracając do tematu grupy wypadowej to sam jestem ciekawy czy się coś z tego rozwinie. Obawiam się że możesz być trochę zbyt wymagający co do kandydatów na przyszłych globtroterów 😉 W sumie to w dużej mierze Ty ciągniesz teraz to forum i jeżeli przestaniesz tu pisać (i parę innych osób również) to niedługo nie będzie tu wcale po co wchodzić.

Link to comment
Share on other sites

Moim zdaniem trudne do wykonania tzn. mam na myśli, że to trochę jak ze starym kawalerem lub panną - każdy ma już swoje "naleciałości" i trzeba dużo wyrozumiałości, i kompromisu aby zbudować udany związek ;)

W życiu jeździło mi się jedynie dobrze z moim bardzo dobrym kolegą z podstawówki ale znaliśmy się wiele lat przed moto i w zasadzie wspólnie zaczynaliśmy grzebać w pierwszych motocyklach mając po 15 lat. Później rodziny, wyprowadzki do różnych miast, brak moto itp. Od ostatniej wspólnej jady minęło naście lat i "to se ne vrati".

Moim zdaniem trzeba coś więcej niż tylko wspólnie spędzony czas w siodle.

Link to comment
Share on other sites

Czyli, jak narazie wizja maluje się niezbyt optymistyczna...... querwa słabo. 

Rozumiem to, bo to trudne zagadnienie, wielowątkowe czy tam wielozagadnieniowe, a może nawet wielokulturowe ho, ho, ho :D

Trudno dogodzić wszystkim i wszystkim oczekiwaniom sprostać. Z jakiegoś powodu jeździmy z żoną sami, lub sporadycznie z osobami, które można nazwać "znajomymi" , ale jest jakiś niedosyt mimo wszystko.... 

Być może Piotr ma rację, że to jak w małżeństwie. Albo sie udo, albo się nie udo. Być może to kwestia tego czy był seks przed ślubem, czy dopiero po :D

MikiZ75 oczywiście masz rację, że trzeba czegoś więcej niż ten czas w siodle. Każdy z nas jest inny, nieliczni podobni. Żeby, to wszystko miało rację bytu, to motocykl w tym wszystkim, to zaledwie małe ziarenko.... 

No, ale twoja relacja, była naprawdę bardzo dobra i kurczak szkoda, że na tym poprzestałeś. 

Dobra, czekamy co inni powiedzą. 

Link to comment
Share on other sites

Panowie , 

Czytam różne fora motocyklowe . I musze powiedzieć , że to nasze jest ... takie trochę ''suche''... Brakuje mi w nim takich  ''soczystych'' relacji z podróży to bliskich i tych dalszych . Ale jest jedno ,które wybija się ponad te pozostałe ,  polecam forum : africatwin.com.pl - tam jest dużo wartościowych informacji dla osób z pasją do podróżowania. To może być to czego Wicher poszukuje tutaj ... no i my .

Jak pisałem wcześniej , moim zdaniem bardzo trudno jest skompletowac większą grupę ludzi , pasjonatów , którym na wyprawie będzie wszytko pasowało . I wyjkazd będzie niczym niezakłócona sielanka:) - to chyba niemożliwe ! za dużo samców alfa   ...:)  Dwie osoby to jest to ... trzy ...hmm trudniej ale też może by się udało . Im dalej w las tym więcej drzew :)

Ale , Wicher próbuj ! masz na starcie już 3 wspierających!  to się liczy chyba nie ...?! 

Link to comment
Share on other sites

22 godziny temu, Wicher napisał:

...szkoda, że na tym poprzestałeś. 

 

Ok, obiecuję poprawę albo raczej postaram się coś Wam pokazać z dolnośląskich terenów w przyszłym sezonie, bo już ten zakończyłem.

Wokoło komina na Venture lekko ponad 1k a na GL-u 6,5k więc dużo tego nie było.

Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, palnik napisał:

Panowie , 

Czytam różne fora motocyklowe . I musze powiedzieć , że to nasze jest ... takie trochę ''suche''... Brakuje mi w nim takich  ''soczystych'' relacji z podróży to bliskich i tych dalszych . Ale jest jedno ,które wybija się ponad te pozostałe ,  polecam forum : africatwin.com.pl - tam jest dużo wartościowych informacji dla osób z pasją do podróżowania. To może być to czego Wicher poszukuje tutaj ... no i my .

Jak pisałem wcześniej , moim zdaniem bardzo trudno jest skompletowac większą grupę ludzi , pasjonatów , którym na wyprawie będzie wszytko pasowało . I wyjkazd będzie niczym niezakłócona sielanka:) - to chyba niemożliwe ! za dużo samców alfa   ...:)  Dwie osoby to jest to ... trzy ...hmm trudniej ale też może by się udało . Im dalej w las tym więcej drzew :)

Ale , Wicher próbuj ! masz na starcie już 3 wspierających!  to się liczy chyba nie ...?! 

Oczywiście, jest dużo for internetowych, gdzie relacji z podróży jest mnóstwo, ale co się dziwić, lub wynosić inne na piedestał ;)

To forum, kiedy powstawało miało połączyć czy zebrać w sieci oraz w realu milośników jednośladów z GOP-u i sięgając pamięcią wstecz(a jestem tutaj od samiuśkiego niemal porodu), to moim zdaniem to się udało i to nawet bardziej niż dobrze. Ogólnie pierwotne założenie tego forum było zupełnie inne niż np. FAT, czy radiator turystyki, albo riders.pl czy allriders.pl, itp, itd(te trzy ostatnie to chyba też już tylko dryfujące okręty przeszłości). Niestety, a może i stety po czasie każdy poszedł w swoją stronę, choćby na wspomniane przez ciebie forum afrykanerów i inne.

Nie tylko to forum jest suche czy uschło. Na forum afrykanerów jestem niemal od początku(raczej jako obserwator, ale mam kilku ziomków) i też jego formuła w pewnym sensie się przewartościowała. Oczywiście nadal to bardzo cenne źródło informacji dla motopodróżników, ale nie każdy potrafi znaleźć tam dla siebie miejsce(ja np.od początku nie potrafię odnaleźć się na ogólnopolskim forum motocyklistów).

Co do drugiej części wypowiedzi, to tutaj mam inne doświadczenia. Znam kilka, że tak powiem formacji, które jako ekipy 3 do 8 osób tworzą niezwykle zwarte i zgodne grupy podróżnicze, ale oni znają się nie od dziś, jeżdżą nie od dziś i kłócą się na wyjazdach nie od wczora. Są to też dosyć hermetyczne praktycznie małe społeczności, które niechętnie chcą coś zmieniać w swoich strukturach;) 

55 minut temu, MikiZ75 napisał:

Ok, obiecuję poprawę albo raczej postaram się coś Wam pokazać z dolnośląskich terenów w przyszłym sezonie, bo już ten zakończyłem.

Wokoło komina na Venture lekko ponad 1k a na GL-u 6,5k więc dużo tego nie było.

Nieważne ile, ważne że było ;)

Link to comment
Share on other sites

Może ze wzgl. na wiek ,a może charakter ;) ,nie specjalnie potrafię sobie wyobrazić ,że jadę np. 3 w kolumnie :o . W drodze kompletnie nie potrzeba mi kompana ,ale już na miejscu ... to co innego ( ludzka rzecz pogadać ). No i idąc tym tropem udało mi się spotkać i pogadać z Piotrem i nie musiałem w tym celu gnać na koniec Europy . Żeby było jeszcze ciekawiej ,to wyszło na to ,że zatrzymujemy się w tych samych miejscach , aby pstryknąć fotkę .Tak jak piszesz ,są niewątpliwie grupy (przeważnie znajomych ) ,które wspólnie jeżdżą ,niestety żeby się poznać ,to trzeba się spotykać . Dzięki takim postom jak ten ,nasze forum też zaczyna żyć . Ślązacy to kurna krnąbrna nacja i każdego prawda jest naj...  jego  :) . Mam takie szczęście ,że w drodze (lub campie )zawsze kogoś trafię i zawsze jest z kim się napić (tak jakoś się udaje ). To teraz coś z planów , w przyszłym sezonie baaardzo chciał bym ponownie odwiedzić Grecję . konkretnie Sitonię . Jak byłem czoperkiem ,to odpuściłem zapuszczanie się na odludne plaże ,których tam jest mnóstwo . Tego nowego ADV-enczerka  kupiłem specjalnie żeby  tam wrócić i pobuszować . Niestety , ten specyficzny rok pozmieniał plany ,ale jakieś trzeba mieć .

https://photos.app.goo.gl/e12YETzDsnQY3yNx8

https://photos.app.goo.gl/LGB1xWcygvQE6zCE9

 

Link to comment
Share on other sites

Panowie , 

Ja , cały czas odnoszę się do kwestii wyprawowych. Nie rozmawiam tutaj o wycieczkach na urlop wakacyjny czy wczasy . To jest calkiem inny temat.

A co owo magiczne slowo ''wyprawa '' oznacza dla mnie ? otóż ...min 3 tygodnie poza chatą plus dystans kilka tys. kilometrów od bliskich . Porzucenie własnego komfortu domowego na wiele , wiele dni. Wewnętrzna walka z tęsknotą za bliskimi .Czasami spanie pod chmurką a czasem w hotelikach . Ta cała sytuacja zawsze rodzi pewien stres , który odbija się z czasem na inych uczestnikach wyjazdu . I trochę trudno mi sobie wyobrazić żeby większa grupa bez zakłóceń to przetrwała. Różnice charakterów , rozne oczekiwania co do wyjazdu i potrzeby . Ale oczywiście mogę sie mylić i zdarzają się ewenementy na skalę światową. Jak - Wicher - formacje , które znasz. Ale to nie jest standard. I bardzo trudno taką ekipę skompletować. Ja , jestem realistą i uważam , że zamiast szukać doborowej grupy wieloosobowej - można na to poświęcić dużo czasu , którego tak na prawdę nam brakuje i po co ...? - to lepiej , sprawniej jest w mniejszej ekipie i zgranej ,podrózować.

Rozmawiałem z wieloma motocyklistami i każdy z nich miał ten sam przypadek wyjeżdżał na wycieczkę w grupie a wracali pojedynczo . I tu mowa tylko o kilku badź kilkunastodniowym wypadzie.

Ale kto wie , może pod tym wątkiem znajdzie się kilku rycerzy o podobnych charkterach i chemia zaistnieje :)

Wicher , co do forum .Każdy szuka czegoś odpowiedniego dla siebie . Oczywiście , że na forum afrykanerów jest wiele treści ,które i mnie nie odpowiada i  po prostu do nich nie zaglądam. Ale ( ... a ten wątek traktuje o wyprawach ) moim zdaniem jest na nim bardzo wiele przydatnych informacji dla osób ,które chcą podróżować  po globie na OO. Mało tego , są też super relacje z licznych wypraw , polecam http://africatwin.com.pl/forumdisplay.php?f=74 .

Sorry ...., ale na innych forach tego nie znalazłem . Może źle szukałem ...     i żeby było jasne ja nie neguję tego forum :) Lubię ŚFM a w szczególności wątek z kalendarzem motocyklistek :) 

 

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, palnik napisał:

Panowie , 

Ja , cały czas odnoszę się do kwestii wyprawowych. Nie rozmawiam tutaj o wycieczkach na urlop wakacyjny czy wczasy . To jest calkiem inny temat

A to przepraszam, bo w tytule jest też "wycieczek" i do tego się odniosłem ;)

Nie stać mnie na wyprawy. Nie mam tyle hajsu ani czasu i nie zanosi się aby było inaczej ;) Mogę maksymalnie wyciągnąć jednym strzałem 21-23 dni wolne i tak zazwyczaj robię. W okresie tym urządzam sobie wycieczkę. Oprócz tego mam możliwość zorganizowania dodatkowo jednej wycieczki dziewięciodniowej jeżeli pracodawca wyrazi zgodę i hajsiwo jest w skarpecie i to też zazwyczaj robię ;)

To wszystko czym dysponuję i to jednocześnie musi być moim urlopem, wyjazdem wakacyjnym i wyprawą ;)

W przyszłym roku chcę ponownie urządzić niezrealizowaną wycieczkę do Hiszpanii i Portugalii(21-23dni) oraz zaległą Słowenię, albo zastępczo Sycylię ewentualnie Korsykę z Sardynią(9 dni). 

3 tygodnie, 6 albo 10 tkm, to dla mnie ciągle nadal wycieczka.

Wyprawa to dla mnie temat grubo powyżej 10tkm i czas grubo powyżej miesiąca-dwóch albo i więcej. 

Znajomi szykują się teraz na objazd samochodem Ameryki Środkowej i Południowej. 

Szacują że żółwim tempem zrobią to w 6 miesięcy, nie wiem jaki kilometraż, ale to by była dla mnie wyprawa. Póki co muszę obejść się smakiem i realizować swoje mniejsze przedsięwzięcia rangi wycieczkowej :D

Link to comment
Share on other sites

No i właśnie mamy tutaj doskonały przykład na różne spojrzenia na ten sam temat. Definicja wyprawy którą przedstawia Wicher jest już dla mnie jakimś kosmosem. Spędzenie dwóch miesięcy na wyprawie byłoby dla mnie równoznaczne z porzuceniem pracy oraz ogólną rewolucją życiową. Pomimo tego, że mam w miarę wyrozumiałego szefa to jednak nie mogę przeznaczyć więcej czasu na wyjazd niż przysługujący mi urlop.  Odnosząc się do postu Palnika to jestem bliżej jego wizji, jednak z doświadczenia wiem że człowiek który raz spróbuje podróży i mu się spodoba, zaczyna po pewnym czasie czuć pewien niedosyt i granica rozłąki oraz osobista granica komfortu mocno się przesuwają. Tak samo jest z pokonywanymi odległościami. Człowiek chce ciągle dotrzeć gdzieś dalej i zobaczyć coś nowego. Do życia w drodze stopniowo można się przyzwyczaić. To co nas z reguły ogranicza to kasa, praca oraz rodzina jeżeli się posiada. Tutaj Wicher uważam Cię za farciarza. Prawie 20 lat temu też miałem pannę z którą bujałem się motocyklem za granicami naszego kraju. Dzisiaj to już tylko wspomnienia, jednak wiem że jeżeli pozostałbym przy tamtym wyborze to teraz celowałbym już daleko poza Europę. Powolny, dzięki za tamto spotkanie. Miło je wspominam. Nasze poglądy też są zbliżone. Ja też nie wyobrażam sobie jazdy jako któryś tam w kolumnie.

Link to comment
Share on other sites

Ech, to tylko polemika słowna na temat słowa "wyprawa" - jak z teściową mam jechać po zakupy to dla mnie dopiero wyprawa ;)

57 minut temu, Piotrek. napisał:

...nie wyobrażam sobie jazdy jako któryś tam w kolumnie.

a ja wręcz odwrotnie, i najlepiej lubię kolumnę zamykać. Tak woli kolumny to wolniejszych puszcza się do przodu ale wiem, że nie to mieliście na myśli.

Też jestem obecnie "samotnikiem" tzn. jeżdżę z żoną ale ma to swoje plusy i minusy. Samotnie pozwalam sobie na więcej chociażby wjechać na gorsze drogi bo niestety po operacji kręgosłupa (wcześniej 9 m-cy bólu i bezsenności) moja druga połówka już ma uraz psychiczny do dziurawych dróg i raczej tego nie zmienię. Kiedyś latała ze mną całe dni na XX a teraz Venture już za mocno trzęsie. Natomiast na te samotne wyprawy nie mam za dużo czasu, bo jak jest pogoda to śmigamy razem i nie narzekam na to. Oboje jesteśmy wielbicielami kawy i do tego dobrego ciacha lub deseru więc na ogół szukamy dobrej kawiarni i to są nasze np. 300 km wyjazdy na kawę ;) Albo jedziemy w góry i chodzimy tam 2-3h i jedziemy dalej. Nie wszyscy tak lubią ale nam się zwyczajnie nie śpieszy aby zaliczyć trasę tylko korzystamy i cieszymy się bieżącą chwilą :)

W tym sezonie wspólnie około 6k więc może w przyszłym sezonie uda mi się nakłonić Ją do urlopu w siodle ale pewnie nie dalej niż Czechy vel północna Polska. Przyzwyczajam powoli swoją połówkę do coraz dalszych tras ale zapewne Hiszpania w siodle się nie uda chociaż kombinuję samolot Ona + moto Ja :)

p.s.

Przeczytałem powyższe i mam wrażenie jakby co najmniej anons towarzyski pisał :)

Link to comment
Share on other sites

2 godziny temu, Piotrek. napisał:

No i właśnie mamy tutaj doskonały przykład na różne spojrzenia na ten sam temat. Definicja wyprawy którą przedstawia Wicher jest już dla mnie jakimś kosmosem. Spędzenie dwóch miesięcy na wyprawie byłoby dla mnie równoznaczne z porzuceniem pracy oraz ogólną rewolucją życiową. Pomimo tego, że mam w miarę wyrozumiałego szefa to jednak nie mogę przeznaczyć więcej czasu na wyjazd niż przysługujący mi urlop.

Dla mnie też to jest kosmos Piotrze i nie zanosi się że będzie osiągalny, więc skupiam się na swoim podwórku i wycieczkach po sąsiedzku.

Wszystko co jestem w stanie "obrobić" w czasie przysługującego mi urlopu(szkoda że nie mogę wykorzystać całości jednym ciągiem), uznaję za wycieczkę czy tam wczasy. Chociaż 6, 8 czy 10 tkm, to już w/g mojej oceny przebieg który zaczyna ocierać się o wyprawę(wycieczka nosząca znamiona wyprawy). Nie jest to już wycieczka w Beskid czy Kotlinę, albo do Czech na knedliki. Trzeba się już nieco bardziej przyłożyć do kilku kwestii, a świnka musi być lepiej futrowana przez cały rok. Jednak nie uważam też, że jest to temat, który należy postrzegać w kategorii jakiegoś wielkiego wyczynu, osiągnięcia.

W kwestii rozróżniania wyprawa/wycieczka, to mam pewien punkt odniesienia. Może nie najlepszy, ale mnie wystarcza i dzięki niemu wiem, gdzie jestem i jaki jestem malućki i że żadna relacja nawet z forum africa twin nie jest w stanie tego przyćmić ;)

W 2005 roku w Świecie Motocykli wyczytałem zapowiedź, albo relację z pierwszej podróży dookoła świata pewnego Pana Wojtka.
Nie wiem kim jest Pan Wojciech, ale patrząc na skalę tego projektu i do tego mierzonego w jednostce czasu, to śmiem twierdzić że piastuje urząd jakiegoś zdalnego prezesa, który wystarczy że jest i kiwa palcem ;)
Rozmach i łatwość z jaką realizuje swoje wyprawy, przyrównuję do moich niedzielnych wypadów do świętokrzyskich wiosek, celem podziwiania jakichś gnojowników lub elewatorów popegieerowskich ;)
 

Stara strona: http://www.wimdookolaswiata.pl/

Nowa strona:http://www.wojtektravel.pl/

Link to comment
Share on other sites

Sorki Wicher ,ale wyczuwam w twoich postach jakieś niedowartościowanie ,nie idź tą drogą  ;)  .Każdy ma taką wyprawę na jaką go w tym momencie stać i z tego należy się tylko cieszyć . Gdyby iść dalej ,to zawsze bedzie ktoś kto ma tydzień wolnego ( bo już nie piszę urlopu ) więcej , parę tysi więcej ,i koni i ... . Moją (skromną ) miarą wycieczka -podróż jest trzecie tankowanie od domku . Dlatego Polska ,to za mało ,ale nie powiedział bym ,że nie ma racji ktoś kto pojechał w Bieszczady i była to dla niego podróż . Tak jak pisałem ( też przywazylinię ;) ) ,ostatnie spotkanie na "głupim " ( w sensie wycieczkowo -podróżniczym ) Chudowie ,było super okazją do wymiany doświadczeń odczuć ,celów itp ,a ta godzinka z hakiem przeleciała jak z bicza . Fajne jest to ,że piszą tutaj ludzie ,którzy już cuś przeżyli i w niejednej kawiarni ,kawę pili

spacer.png

Ważne ,że forum żyje . Oczywiście nie jest to temat zamknięty i widzę ,że czyta go dużo więcej niż pisze i zapraszamy do dyskusji .

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

1 godzinę temu, powolny napisał:

Sorki Wicher ,ale wyczuwam w twoich postach jakieś niedowartościowanie ,nie idź tą drogą  ;)  

Nie rozumiem do czego pijesz i dlaczwgo akurat do mnie?

Każdy tutaj po prostu przedstawił swoją wizję pojmowania wyprawy. Nie wiem gdzie tutaj jakieś niedowartościowanie, co ma piernik do wiatraka? Rozwiń myśl, bo błądzę chyba gdzieś w wymiarze równoległym ;)

Dalsza część twojego wywodu, to na twój sposób zinterpretowane kopiuj/wklej wypowiedzi/poglądu Piotrka czy mojej.....mówiąc krótko zastosowałeś zasadę"jebnę se posta a co! “. 

Przecież o tym pisaliśmy z Piotrem. Każdy ma taką wyprawę na jaką go stać.

Ja nie mam możliwości i pieniędzy na wyprawy, miesiąc, dwa albo i więcej to rewolucja życiowa, dlatego cieszę się z tego co robię w zasięgu mojego urlopu?

Kolega Palnik ma widocznie tak8e możliwości, bo rozprawiał o tym w kontekście właśnie wyprawowym... pisał ".... minimum trzy tygodnie".... 

Doczytałeś to w ogóle?? 

Link to comment
Share on other sites

Panowie , 

Trochę luzu i spokoju :)... może namieszalem tym określeniem co dla mnie jest wyprawą.:) Generalnie chciałem zaznaczyć , że dla mnie wyprawa to stan , który trwa trochę dłużej , gdzieś dalej od domu niż te kilkaset kilometrów. I wówczas zderzamy się z problemami z , którymi nie mam doczynienia podczas wypadów kilkudniowych czy tez trochę ponad tydzień. I ten fakt ma wpływ na nasze relacje w grupie wyjazdowej. Rodzi konflikty , dlatego uważam , że w mniejszym skladzie jest wszystko latwiej i lepiej przeprowadzić. W, raczej pełnej zgodzie.

Ja mam do tego takie o to podejście : , że skoro biore urlop na taki wyjazd ,dodatkowo poświęcam się w przygotowaniach , wydaje pieniążki ... itd ...itd... - to nie chcę tego czasu sobie zepsuć na pierdoły i niepotrzebne kłótnie . To jest mój czas , moje zaangażowanie i chcę wyciągnąć z wyjazdu ile się da. I wrócić do domu z gębą pełną uśmiechu , głową pełną wspomnień . I naładowanymi ''bateriami'' .

Każdy z nas panowie ma te same dylematy : urlop ?!...ha ha.. kurcze jak ja musze sie nakombinowac żeby go dostać ! nie mam wlasnej firmy i podobie jak Wy jestem zdany na łaskę szefa . I mam tylko 26 dni .A kasa ..?!  ten sam problem ...nie mam wujka Rockefeller'a i tez musze uzbierać . Ale są marzenia , które chcę zrealizować i super jak znajdę pasjonata jak ja , z którym będe mógł to zrobić . A może już znalazłem ...??

Wicher , powtórzę się za Piotrkiem , chyba nie wiesz jak bardzo Tobie zazdroszczę , że możesz z żona jeździć. Naprawdę jest to bardzo dużo . Moja połówka niestety jest wrogiem OO a to pociąga za sobą brak wyrozumiałości dla pasji :) no coż tak jest i tyle .

Polecam obejrzeć filmy tego gościa . To jest pewien Bułgar , który postanowił być w każdym kraju na globie . Też ma rodzinę nie za dużo kasy . Ale co roku robi wyjazd w jakiś rejon świata . I to mu idzie ....

https://www.youtube.com/channel/UC0NfCCms5KosfsdbYQunFEQ

A jakie są Wasze cele wycieczkowe czy wyprawowe ?

 

Link to comment
Share on other sites

Panie Palnik, panuje tutaj całkowity spokój, tylko jakieś niedomówiena chyba się wkradły, albo ja to jakoś źle odebrałem, ale to jest pikuś ;) 

Wszystko, to co zawarłeś w ostatniej wypowiedzi nie wymaga już chyba żadnych komentarzy. Nic dodać, nic ująć.

A co do jazdy z żoną... Owszem,uważam się za farciarza w tym przypadku i przez skromność nie będę zaprzeczał ;) Jednak po tyulu latach plecakowania, chciałbym, żeby wskoczyła na swój "bajk". 

Można by po jakichś ofrołdach pobrusić, i wiadomo, że jak baba z wozu, to kuniom lżej ;)Jednak nie naciskam na prawko, nie chce do niczego namawiać, musi sama poczuć zew motórra :) Już raz było blisko, ale pożyjemy zobaczymy.... 

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.