Skocz do zawartości
Furek

Twój kurs na moto. Jaki był?

Rekomendowane odpowiedzi

Kurs to dramat, dopiero po wykupieniu dodatkowych godzin w innym mieście przyniosło to zamierzony efekt. 

Rola instruktora opiera się na pokazaniu gaz, hamulec, sprzęgło i jedziesz. Wielokrotnie zostałam sama na placu bo jak twierdził "dobrze sobie radzisz, wracam do pół godziny". Niestety takie są teraz realia :/ 

Kurs odbyłam jakieś dwa lata temu ;) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Lena napisał:

Wielokrotnie zostałam sama na placu bo jak twierdził "dobrze sobie radzisz, wracam do pół godziny"

Tak działają szkoły, które zarabiają na jazdach dodatkowych.

W ich interesie jest, niczego kursanta nie nauczyć, aby oblał egzamin i wrócił na jazdy dodatkowe.

Dodatkowo często tacy instruktorzy opowiadają historie o złych egzaminatorach - którzy celowo (bez powodu) oblewają.

Egzamin jest nagrywany!

Dobry instruktor, dużo wymaga - zawsze jest coś, co można poprawić.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Godzinę temu, grzesiek_73 napisał:

Tak działają szkoły, które zarabiają na jazdach dodatkowych.

W ich interesie jest, niczego kursanta nie nauczyć, aby oblał egzamin i wrócił na jazdy dodatkowe.

 

 

Niekoniecznie jest to zamierzone działanie.

Jest masa instruktorów kategorii A, którzy zrobili uprawnienia przy okazji B, bo przecież to tylko dodatkowe parę stówek. Nie mają nic do powiedzenia o jeździe defensywnej, przenoszeniu środka ciężkości przy zawracaniu, widzeniu peryferyjnym i tak dalej. Takie kursy o jakim pisze Lena wynikają z braku znajomości techniki prowadzenia motocykla przez instruktora. Braku posiadania własnego motocykla, braku chęci do pracy, bo pracodawca płaci gorzej niż kasjerka zarabia dziś w Lidlu, braku metodyki i tak dalej i tak dalej. :) 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
59 minut temu, Brojler napisał:

Niekoniecznie jest to zamierzone działanie.

No ok,ok.

W sumie masz rację. To trochę takie koło zamknięte,

kursant chce tanio, więc często szuka szkoły najtańszej (ale wtedy bywa, że cały kurs z dodatkowymi jazdami, egzaminami i stresem wychodzi dość drogo)

szkoła musi zarobić, bo nie jest instytucją charytatywną,

instruktor... no to ciężka sprawa...  faktycznie w każdym zawodzie  "jaka płaca, taka praca" 

Chyba największy problem jest w tym, że każdy chce tanio.

 

 

 

 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chodzi o mnie, to nie szukałam taniej a dobrej szkoły. Brojler w tym wypadku ma całkowitą rację. Równocześnie robiłam kurs na kategorię B i byłam bardzo zadowolona. Problem leży w instruktorze, który sam nic nie wie o jeździe na motocyklu przy czym swoją niewiedzą krzywdzi kursantów. 

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, grzesiek_73 napisał:

No ok,ok.

W sumie masz rację. To trochę takie koło zamknięte,

kursant chce tanio, więc często szuka szkoły najtańszej (ale wtedy bywa, że cały kurs z dodatkowymi jazdami, egzaminami i stresem wychodzi dość drogo)

szkoła musi zarobić, bo nie jest instytucją charytatywną,

instruktor... no to ciężka sprawa...  faktycznie w każdym zawodzie  "jaka płaca, taka praca" 

Chyba największy problem jest w tym, że każdy chce tanio.

Po części masz rację, że to takie zamknięte koło. Dla wielu to praca dodatkowa tj. przyjść na parę godzin i „wysiedzieć” kilka dodatkowych złotówek do wypłaty. A że czasami jest ich dosłownie kilka to - tak jak napisałeś - jaka płaca taka praca. 

Kolejną często spotykaną prakyką jest właśnie pójście tam, gdzie jest najtaniej. Szkoda że przyszli kursanci mają taką mentalność, z drugiej strony szkoda że właściciele ośrodków szkolenia próbują ze sobą rywalizować ceną, a nie jakością, co z kolei przekłada się na zarobki tych którzy tę pracę wykonują.. 

  • Like 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@Furek, instruktorzy powinni się szanować i nie podejmować pracy za gówniany pieniądz. No ale jednak podejmują. Byle wysiedzieć parę stówek ekstra do wypłaty.

Nie zgodzę się, że wszyscy właściciele OSK rywalizują ceną. Nie zgodzę się, że każdy szuka taniego kursu. :)

  • Like 3

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
4 minuty temu, Brojler napisał:

@Furek, instruktorzy powinni się szanować i nie podejmować pracy za gówniany pieniądz. No ale jednak podejmują. Byle wysiedzieć parę stówek ekstra do wypłaty.

Nie zgodzę się, że wszyscy właściciele OSK rywalizują ceną. Nie zgodzę się, że każdy szuka taniego kursu. :)

Ale ja przecież nie napisałem że wszyscy tak robią ;) Znam kursantów, dla których liczy się jakość, jak i znam instruktorów, którzy za byle jaki pieniądz nie będą siedzieć. Ale znam też wielu, którzy za szanowanie siebie rodziny nie utrzymają ;)

Problem jest taki, że niestety w każdej dziedzinie większość ludzi - pewnie i nas - nim wyda pieniążek to kilka razu go obejrzy...

"aaaa w sumie trochę jeździłem autem/moto (niepotrzebne skreślić) to idę gdzie taniej, przecież i tak uczą pod egzamin" i wieeeele innych przypadków ;)

 

@Brojler ale oczywiście podzielam Twoje zdanie o szanowaniu się i o tym, że nie każdy patrzy tak patrzy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Nie każdy wybiera kurs, który jest najtańszy. Dla mnie liczyła się jakość - wiedziałam, że tam, gdzie idę zostanę nauczona, a nie tylko uczona... 

Moje oczekiwania względem kursu były dość spore, bo byłam osobą, która z poważnymi jednośladami nie miała nigdy do czynienia. Liczyłam na to, że prócz powtórzenia sobie wiedzy z zakresu przepisów, dowiem się czegoś więcej na temat samych motocykli – techniki prowadzenia, zasady działania przeciwskrętu i tym podobnych zagadnień, żeby później móc zrozumieć, gdy już wsiądę na motocykl, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej.

To, co bardzo podobało mi się w szkole (choć wiem, że nie każdemu to odpowiadało), to to, że pierwsze odbywały się wykłady, a dopiero po ich zakończeniu można było odbyć jazdy. Wsiadało się więc na motocykl mając podstawową wiedzę, bo wiadomo, w trakcie jazd pojawiały się setki pytań. ;)

Ogromnym plusem w mojej szkole było też to, że instruktorzy to czynni motocykliści – potrafili nie tylko wytłumaczyć co należy robić, by zadanie wychodziło (nie raz czy dwa, ale zawsze), lecz także samemu je wykonać (dzięki @Agnich za wolny slalom :P).

I co bardzo ważne, przynajmniej w moim odczuciu - plac! Przestronny, komfortowy, bez żadnych "przeszkód" typu wysepka z wysokim krawężnikiem na środku czy ogrodzenie postawione dwa metry za stanowiskiem, na którym wykonuje się szybki slalom... To daje duży komfort psychiczny.

  • Like 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

@LynxLynx a czy na kursie pojawiło się coś, co chciała byś zmienić? Co nie do końca przypadło Ci do gustu?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Ja zacytuje tylko Jacka z Silesi:

"Nie będę was uczył jak zdać egzamin. Nauczę was jak się nie rozpierdolić na drodze"

Najlepszy instruktor z jakim miałem przyjemność jeździć.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎27‎.‎02‎.‎2018 o 15:14, Furek napisał:

@LynxLynx a czy na kursie pojawiło się coś, co chciała byś zmienić? Co nie do końca przypadło Ci do gustu?

Swoje nastawienie :lol:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu, LynxLynx napisał:

Swoje nastawienie :lol:

Haha 😜 więc jakie oni by teraz było?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
W dniu ‎02‎.‎03‎.‎2018 o 12:20, Furek napisał:

Haha 😜 więc jakie oni by teraz było?

Zdecydowanie zluzowałabym majty i nie brałabym tak bardzo do siebie tego, że coś mi nie wychodzi. Strasznie przejmowałam się porażkami, co mnie paraliżowało i nie pozwalało na progres. 

  • Like 1
  • Thanks 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

ciężko mi stwierdzić jakie miałem oczekiwania po kursie - zdać prawko i potrafić opanować motocykl(?), byłem świadom, że jeździć nauczę się później ;)

kurs robiłem tam, gdzie wcześniej kat B bo gościa znałem i był bardzo fajny (a praktycznie wszystkie nauki jazdy w okolicy to jego kursanci - sam prowadzi szkole ponad 20lat)

z samego kursu jestem zadowolony, jakieś pół roku jeździłem na 125cc i mi się spodobało i to praktycznie całe moje doświadczenie przed kursem (a to wszystko w wieku 30lat), na pierwszą godzinę dostałem 125, drugą 250, trzecie była już na gladiusie... i bardzo dobrze bo było kiepsko. Na mieście byłem chyba tylko ze 3godziny, jazda szła dobrze a plac gorzej

po wyjeżdżeniu obowiązkowych godzin 8 i slalom wolny wychodziły 50/50... ale, że byłem nerwowy moto już posiadałem, duże i ciężkie a plac był 100m od mojej pracy więc sobie tam wpadałem prawie codziennie (jak tylko był wolny) na 10-15min i po pary tygodniach plac był opanowany (na swoim). Na egzaminie okazało się, że gladius to taka mała i zwinna zabaweczka... :-) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×

Powiadomienie o plikach cookie

Wchodząc na stronę akceptujesz regulamin i politykę prywatności.