Skocz do zawartości
Mighty Eagle

300 KM w nowym H2R Czy to w ogóle jest możliwe?

Rekomendowane odpowiedzi

Jak dla mnie mocna sprawa 300 koni czy nawet te 250 to sporo jak na zwykłe drogi, mi narazie starcza 115 w gsxxie. Druga sprawa jest taka że moto które miały doładowanie już były np. w latach 80-siątych Honda CX 500 i nie przyjęła się za dobrze z tego co wiem ale to nie oznacza że z kawą stanie się to samo. Do tego dochodzą jeszcze dodatkowe rzeczy które mogą się zepsuć plus wytrzymałość tak wyrzyłowanego silnika w "normalnym" użytkowaniu ale tego dowiemy się jak pierwsze egzęplaże wyjadą na drogi.No i ostatnia rzecz wygląd, wiadomo każdy ma swój gust ale ze zdjęć średnio mi się podoba ten model chociaż w realu może to wyjść inaczej bo niekiedy na zdjęciach coś wygląda gorzej ale mi osobiście bardziej podoba się wyglad kaw z lat 2006-2010 chociaż wersja po 2010 też ujdzie :D

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

 

Wszystkie elementy silnika takie jak uszczelka głowicy, sprzęgło czy inne podzespoły są identyczne jak w silniku H2R.

 

 

Poza wałem rozrządu, uszczelką głowicy i sprzęgłem, silnik ten jest w gruncie rzeczy dokładnie taki sam jak ten zaprojektowany dla Ninja H2R.

 

 

 

 

..............................................

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Kusiło mnie w zeszłym roku H2R ale argumenty żony (cena!) i moja być może błędna logika przeważyły i zrezygnowałem. Maszyna z turbiną- owszem, ale należy pamiętać że takie rozwiązanie nastawione jest na szybkość i na przyspieszenie na odpowiednio wysokich obrotach.Jest to nic innego jak inny sposób doładowania dynamicznego silnika jaki występuje w ścigach- im wyższe obroty tym szybciej jedziesz, im szybciej jedziesz tym moc większa. Oczywiście turbina da przyrost mocy z nieco niższych obrotów ale podobieństwo istnieje. Do warunków drogowych i życia ma się to kiepsko bo znam wielu motocyklistów którzy bardzo rzadko używają wysokich obrotów, sam głównie jeżdżę na niskich biegach żeby mieć jednak te obroty i dynamikę silnika- ale jest to wkurzające na zatłoczonych drogach. Najlepiej jeździ się niestety ale po autostradach gdzie można obroty podciągnąć do samej góry korzystając z wszystkich biegów, ale i to ma znaczący minus- ograniczenie szybkości. R1 leci ok 170/ godz na 1 biegu a to już wystarczy by dostać sztrofa od policjantów..Cena wynalazka jest na tyle wysoka że uznałem że kupno czegoś takiego do kaskaderskiej jazdy i łamania przepisów na co dzień jest jednak pewną przesadą. Trudno jeździć na co dzień wyłącznie po autostradach, diabli wiedzą jak to to się sprawdzi w normalnej mieszanej jeździe a i przepisy można łamać do czasu aż człowieka złapią- a w tedy skończy się radocha i jazda...Doszedłem do wniosku że niema sensu ładować w coś góry kasy tylko po to by to mieć w naszych Polskich warunkach. Czy się myliłem? Co sądzicie o tej maszynie i moim sposobie rozumowania? Czy ma sens kupno czegoś takiego co jest naszpikowane elektroniką i ,,udoskonaleniami'', czegoś co nawet gdy się wywróci na parkingu to wygeneruje straty wartości połowy zwykłego motocykla aby jeździć tym po naszych drogach ? Do dziś dręczy mnie pytanie czy dobrze zrobiłem rezygnując z tej maszyny ...

Ups...miałem na myśli kompresor...:blush:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Cena! jakbym miał zastawić pół rodziny, to bałbym się zarysować to cacko od wiatru. Ale jakby to miało capnąć tak góra z 20% budżetu domowego to biorę.

H2R vs R1, Kwestia stosunku ceny do emocji jakie da.  Przepisy drogowe będą raczej coraz bardziej zaostrzać, niż uwalniać, a tory nie rosną po okolicy.  Inna sprawa jak wycenić to "MAM! mam ją" i  to rozdarcie czy chcesz bardziej się z tym motocyklem kochać, czy jeździć na nim.

Jak dla mnie obydwie maszyny, są ponad moje umiejętności i prawdopodobnie nigdy nie poczułbym się "godny" ich zasiadania, miałbym poczucie, że tylko marnuję ich potęgę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Tak, cena... Można to przeskoczyć, ale czy warto? Zdarzało mi się dosiąść i Hajki z turbiną i GSXRa z podtlenkiem, fajnie takie coś jeździ. Może się zdecyduję na turbinę do R1 ale jeśli się zastanowić to raczej trudno to wykorzystać na drodze w jeździe mieszanej. Jak się to mówi- można pogłupieć, ale nie jeździć tak ciągle bo w naszych warunkach można łatwo zrobić sobie albo komuś krzywdę. Poza tym do takiej jazdy potrzebna jest ekipa. Od czasu do czasu zdarza mi się latać (głównie do Czech) i w moim motongu wykorzystuję silnik do maksimum, byłby mocniejszy to też bym wykorzystał- ale czy to przyjemne? Nie bardzo... zero komfortu, puszki przelatują obok i jeśli spojrzysz na puszkarza to od razu wiesz że uważa cię za wariata. Zbyt bezpieczne to też nie jest bo co jakiś czas słyszysz wycie silnika gdy cię wybije na garbie i lecisz oboma kołami w powietrzu...Gliniarze na autostradach raczej nie zwracają uwagi jeśli coś leci obok nich grubo ponad dwieście bo wiedzą że nie dogonią, ale po autostradach jeździ się od czasu do czasu, a na zwykłej drodze jeśli zbyt szybko wyprzedzisz ,,cywilne'' autko z fotoradarem to b. łatwo można się pożegnać z PJ. Gdyby chociaż było więcej takich maszyn, była ekipa to z pewnością bym nie zrezygnował, a tak po ciężkim myśleniu dałem sobie spokój...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Maksymalnie dozwolone są tylko 75 emotikony.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Wchodząc na stronę akceptujesz regulamin i politykę prywatności.