Sign in to follow this  
Followers 0
Guest

Jaki Motocykl Dla Początkującego ?

46 posts in this topic

Jako że mam zamiar niedługo kupić swój pierwszy motocykl to bardzo mnie to interesuje co powinienem wybrać na swój pierwszy motocykl, no ale każdy mi radzi inaczej... może ankieta rozwieje moje wątpliwości...jedni mówią że początkujący nie powinien siadać na nic większego niż 50-125 ccm... inni znowu twierdzą że bez problemu można sobie poradzić nawet z 600ccm...a ja już sam niewiem jak to jest

Share this post


Link to post
Share on other sites

A jest to tak, że jak masz olej w głowie i pojeździsz kilkoma sprzętami 250ccm na kursie, 500ccm od kolegi, 600ccm od starszego kolegi (o ile da hehe) to sam stwierdzisz co najlepsze dla Ciebie, Twojego zdrowia, bezpieczeństwa. Opisuje tutaj swoje doświadczenia.Życzę trafnego wyboru. ;)ps.z tym skopruchem to się już nudne robi Tazzman

Share this post


Link to post
Share on other sites

proponuje spytac o porade uzytkownika o nicku skorpuch. Gosc ma bardzo bogate doswiadczenie i slyszalem ze udziela niezlych porad dla poczatkujacych jak i zaawansowanych motocyklistow.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Od samego dołu do 500ccm. Tylko po co Ci 50 czy 125 gdy uczysz się na 250.oczywiście z niektórymi 600 również na początek można się pobawić. Np. xj600Wydaje mi się że bardziej turystyk niz sportowy.Ponadto, temat rzeka.Lepiej zapodaj konkretne motocykle, a my postaramy się pomóc.Ale jak wspomniano wyżej, najpierw pobaw się na tym, na czym się uczysz śmigac a potem...po tych kilkudziesięciu śmiesznych godzinach nauki jazdy za wiele jeszcze nie umiesz, wiec....Ale na pewno nie litr

Share this post


Link to post
Share on other sites

jak już pisałem w jednym temacie... marzy mi się CBR 600 - taki kilkunastoletni za tydzień będę miał pierwsze jazdy na prawku ... najpierw 125 potem 250... mysle ze to zweryfikuje moje pojecie o pojemnosciach i na penwo pomoże mi wybrac a co do osoby która wybrała w ankiecie 1000ccm... dałem to jaka opcje z ciekawosci czy ktos zaglosuje ... jesli ty jako pierwsze moto miales 1000ccm to albo musiales w te 20 godzin na kursie nauczyc sie tego co motocyklisci sie latami ucza... albo piszesz z poziomu 2 metrów pod ziemia

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam. Ja bym Ci polecił Mz250 lub Jawe/Cz 350 (przy okazji sie troche mechaniki nauczysz:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

raczej wolałbym coś na czym nie musiałbym się od razu całej mechaniki uczyć a po drugie mam zamiar kupić motocykl na dłużej więc coś lepszego

Share this post


Link to post
Share on other sites

CBRka może Ci się marzyć, też mi się marzą inne mocniejsze sprzęty, ale narazie GS 500 spokojnie do nauki jazdy poważnym motocyklem wystarcza. Będę się upierać nadal że na pierwsze poważniejsze moto najlepsze będzie o mocy w okolicach 60 KM, nie więcej. Uwierz mi że taka moc potrafi nowicjusza kompletnie zaskoczyć. Moim zdaniem lepiej stopniowo przesiadać z motocykla na motocykl. Opanuj 60 KM w winklach, pozamykaj opony, naucz się stosować przeciwskręt, wyrób sobie odpowiednie odruchy i dopiero wtedy zmień na coś mocniejszego. Większa moc będzie Ci w nauce jazdy tylko przeszkadzać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zacząłem od kibla 50, 80, 90ccm i nie żałuję. Teraz objeżdżam to co w obrazku obok i daje rade. Tak też zagłosowałem.Ponadto, temat rzeka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

ja zaczalem od xj 600 i nie narzekam, motorek wydaje mi sie w miare latwy w prowadzeniu, moc nie zrywa z kanapy, ale napewno mi jej nie brakuje i pewnie jeszcze dlugo nie braknie. Polecil mi ja znajomy mechanik i jestem zadowolony z tego wyboru. Kumpel tez planuje zakup pierwszego moto i chcial f4, ale jak przejechal sie na mojej to stwierdzil ze chyba lepiej mu na tym niz na f2 od innego kumpla. Co do wsczesniejszych doswiadczen to raczej ich brak, nie liczac przejazdzek na moto od kumpli i paru lat na mopliku ;) tyle mam do powiedzenia jako nowicjusz pozdro

Share this post


Link to post
Share on other sites

dzisiaj na centrum w sosnowcu gadałem z dwoma chłopakami ( podobno też są na tym forum ) oboje zaczynali od 600 i mówią że bez problemu jeden z ich ma dokładnie taką cbr jak ja chce piękna maszyna

Share this post


Link to post
Share on other sites

teraz tylko brać pod uwagę czy urodziłeś się z takimi samymi umiejętnościami jak on ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pare groszy wtrace bo w sumie sam kupilem swoje pierwsze moto w pazdzierniku 2008. Oczywiscie nie byl to pierwszy motocykl, ktorym jezdzilem. Pierwszym byl Ogar 250, ktorym znajomy dal mi sie przejechac cale 300 metrow jeszcze w podstawowce. Potem w liceum byl jeden dzien z SHL'ka (125 czy 175cc bodajze) od kuzyna. No a potem bardzo dlugo nic. W koncu po ponad 10- letniej przerwie, w 2006 zrobilem prawko, i po raz pierwszy wylozylem sie przy awaryjnym hamowaniu - raz na kursie, drugi raz na egzaminie (chcialem byc ambitny i zamiast jak wszyscy udawac ze rozpedzam sie do 40 km/h a tak naprawde dobic moze do 20'ki, rozpedzilem sie do calych 40 i wylozylem sie na piasku - skonczylo sie powtorzonym egzaminem). Potem dlugo nic, az w koncu na wakacjach za granica pozyczylem sobie na dwa dni jakies enduro hondy o pojemnosci 250. Nastepne wakacje, sierpien 2008, i Honda Transalp (V2, 650cc, jakies 60 KM) na 3 dni i jakis naked bike Hondy o pojemnosci 400 na jeden dzien. Wywrotka na Transalpie w terenie w bagnach przy jakis 40 km/h - zadrapane kolano (tropiki, krotkie spodenki - ogolnie bardzo niemadrze z mojej strony) i znowu respekt przed motocyklem.Po tych wszystkich przygodach w pazdzierniku 2008 stalem sie szczesliwym posiadaczem mojego pierwszego wlasnego moto - 'wymarzonej' Yamahy yzf-R6. No i jak do tej pory jak widac jeszcze zyje A teraz co mysle na temat pierwszego moto:Przede wszystkim uwazam, ze pierwsze moto powinno najlepiej byc sportowe, i to im bardziej 'ostre' tym lepiej. Dlaczego? Cztery sprawy: zawieszenie, hamulce, opony i przede wszystkim charakterystyka prowadzenia. Te motocykle sa stworzone do szybkiej jazdy na torze, a co za tym idzie MUSZA miec najlepsze mozliwe wlasciwosci jezdne - czyli zatrzymywac sie najszybciej ze wszystkich innych i trzymac drogi nawet w ekstremalnych wypadkach. Zawieszenie mojej R6 juz pare razy naprawde uratowalo mi tylek, a zrobilem dopiero niecale 6000 km. Gdybym w paru sytuacjach jechal jakims 'spokojnym chopperkiem' lub jakims Kawasaki ER-5, to mogloby mnie juz tu nie byc. Oczywiscie wszystko zalezy od stylu jazdy. Gdybym od razu na poczatku nauki 'odkrecal' to pewnie tez byloby zle. Ale wbrew pozorom R6 jest do 6000-7000 rpm lagodnym barankiem - bestia zaczyna z niej wychodzic dopiero powyzej 8000 obrotow. Pamietam jak zaraz po zakupie 'odkrecilem' i momentalnie mialem na liczniku 150 km/h - i na wiecej sobie nie pozwolilem choc z perspektywy widze, ze bylem na tej R6 przy 150 bezpieczniejszy niz na Transalpie przy 90. Absolutnie niesamowite jest to jak R6 sie zachowuje na drodze - czlowiek czuje sie, jakby ona naprawde 'wcinala sie' w asfalt - idzie rowno, prosto, a jednoczesnie reaguje na najmniejszy ruch kierownica czy cialem. Zadnego wachania, 'miekkosci', 'luzu', niedomowien czy niepewnosci. Wrazenie jest takie, jakby sie jechalo po torach kolejowych. Porownanie do wszyskich wczesniejszych? Czuje sie na niej 5 razy bardziej bezpiecznie. Dodajmy do tego hamulce i uklad srodek ciezkosci - styk przedniego kola z nawierzchnia. Jest troche na ten temat na stronach scigacz.pl (polecam lekture). Na R6 nie boje sie ostro przychamowac bo wiem, ze zanim zblokuje przednie kolo, zacznie mi sie podnosic tyl. I raz tego doswiadczylem przy awaryjnym hamowaniu ze 190 km/h - bylo bardzo nieciekawie i nie chce tego powtarzac, ale nauczylo mnie to jak naprawde hamowac 'na maksa' (wiecej sie nie dalo bo bym lezal). Hamowanie to oczywiscie caly osobny temat - zanim odwazylem sie jezdzic szybciej niz 120 na godzine (poza tym pierwszym razem zaraz po kupnie ;) ) spedzilem pare wieczorow trenujac awaryjne hamowania na pustej drodze. Bardzo nieprzyjemne to bylo bo pare razy jednak zblokowalem przednie kolo przy predkosci ponizej 40 km/h i prawie ze sie wylozylem. Oczywiscie jeszcze wtedy zielonego pojecia nie mialem o hamowaniu i po prostu sciskalem klamke od razu 'na maksa' zamiast robic to zdecydowanie i w ulamek sekundy, ale jednak jednoczesnie STOPNIOWO i z 'czuciem'. Ale bylo warto - bo potem za kazdym razem pozwalalem sobie na coraz wiecej - tzn na coraz silniejsze naciskanie na hamulec. Az do przygody ze 190 km/h ;). W miare jak bylem w stanie mocniej i z wieksza pewnoscia siebie hamowac, zwiekszalem predkosci..... Az pewnego dnia byla A4 Katowice-Krakow i pierwsze 255 na liczniku Co ciekawe, od niedawna sprawia mi przyjemnosc powolny 'cruise' przy 60-70 km/h.... Chyba sie wyszalalem Reasumujac - osobiscie na pierwszy wlasny motocykl wybralem jedna z najostrzejszych szescsetek o mocy 120 KM predkosci maksymalnej ponad 250 km/h. I absolutnie nie zaluje wyboru. Jesli zalezy Ci na bezpieczenstwie to nie daj sie zwiesc mysli, ze 'male' motocykle w stylu Kawasaki ER-5 czy Yamaha Fazer sa bezpieczniejsze od Yamahy R6 czy Hondy CBR600. Bo nie sa! Jesli wylozysz sie przy 120 km/h (a taka predkosc z latwoscia osiagnie prawie kazdy motocykl o poj 250cc wzwyz) to naprawde bedzie bez znaczenia na czym jechales - skutki beda takie same. Wszystko tak naprawde zalezy tylko i wylacznie od tego, jak duzo wysilku wlozysz w doskonalenie swojej techniki jazdy (polecam strony scigacz.pl i ksiazke "Przyspieszenie" Keith Code), jak duzo oleju masz w glowie, i od stopniowania tego, co robisz na dwoch kolkach. Jesli nie opanujesz 'diabla' i od razu bedziesz odkrecal gaz 'na maksa' to naprawde nie ma znaczenia, czy bedzie to Ogar 250 czy Suzuki Hayabusa......Mam nadzieje, ze choc troche Ci to pomoglo Aha - zapomnialem o najwazniejszym - na odpowiednie ubranie (kurtka skorzana, spodnie, buty, kask, rekawice) wydasz pewnie z jakies 3000-6000 zl. Ale uwierz mi, to bedzie najlepsze 6000zl, jakie wydasz w zyciu Milego smigania!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Reasumujac - osobiscie na pierwszy wlasny motocykl wybralem jedna z najostrzejszych szescsetek o mocy 120 KM predkosci maksymalnej ponad 250 km/h. I absolutnie nie zaluje wyboru.
Identyczna sytuacja, ale dużo zależy też od predyspozycji... ... Czasem strach patrzeć na mistrzów prostej, a w zakręcie 50km/h i nerwowe ruchy tych którzy myśleli, że dadzą rade...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pare groszy wtrace...
Ciekawe podejście...A gdyby jutro miała być ta chwila. Wiesz że jutro masz się wypier***ć na asfalcie, to na jakim motocyklu chciałbyś sie położyć?Na sportowej 600-tce (np R6) czy może na jakiejś leciwej CB 500 albo 250-tce?Raczej Ci nie pomogą własności motocykla, jego świetne parametry jak wyjedzie Ci dziadek z podporządkowanej drogi. Wtedy własnie w ułamku sekundy, widząc zbliżającą się kolizje zadaj sobie pytanie: Co ma motocykl do tego co zaraz się stanie?

Share this post


Link to post
Share on other sites

raczej wolałbym coś na czym nie musiałbym się od razu całej mechaniki uczyć a po drugie mam zamiar kupić motocykl na dłużej więc coś lepszego
To jest wg mnie błędne podejście. Kolega też tak mówi: "Kupie sobie odrazu 1000 bo po co mam tracić na zmianie motocykla i chce mieć go na dłużej"Powiem Ci co mi się przytrafiło. Miałem kiedyś Jawe i wyglebiłem przy 60km/h na zakręcie bo chciałem dogonić szybszych kolegów. Dlatego przy 60km/h bo tak się mogłem rozpędzić akuratI teraz taka myśl: Jak by wyglądała ta gleba gdybym miał 100 konny motocykl i mógłbym się szybciej zebrać?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przede wszystkim uwazam, ze pierwsze moto powinno najlepiej byc sportowe, i to im bardziej 'ostre' tym lepiej.[..]na odpowiednie ubranie (kurtka skorzana, spodnie, buty, kask, rekawice) wydasz pewnie z jakies 3000-6000 zl. Ale uwierz mi, to bedzie najlepsze 6000zl, jakie wydasz w zyciu Milego smigania!!!
chłopie... i masz racje i jej nie masz ale z tymi ciuchami troszku przegiołes, niektórych nie stac na motocykl za 6 tys, a Ty im ciuchy za tyle chcesz polecaćKolejna sprawa, nie do konca to tak jest jak mówisz, ale to bardzo dłuuuuugi wywód musi byc..Ja nie polecam koledze sprzeta 100 konnego na początek, a juz mocniejszego tym bardziej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ciekawe podejście...A gdyby jutro miała być ta chwila. Wiesz że jutro masz się wypier***ć na asfalcie, to na jakim motocyklu chciałbyś sie położyć?Na sportowej 600-tce (np R6) czy może na jakiejś leciwej CB 500 albo 250-tce?Raczej Ci nie pomogą własności motocykla, jego świetne parametry jak wyjedzie Ci dziadek z podporządkowanej drogi. Wtedy własnie w ułamku sekundy, widząc zbliżającą się kolizje zadaj sobie pytanie: Co ma motocykl do tego co zaraz się stanie?
No ale ja przeciez o tym wlasnie pisze! Nie ma najmniejszego znaczenia, na czym! Tylko ze R6 daje mi ta minimalna przewage w postaci wlasciwosci jezdnych, ktorych nie da mi np. Suzuki GS500..... Jak wyjedzie mi dziadek, to pewnie i tak nic nie poradze. Ale jak wyjedzie mi bardziej dalej niz blizej, to najlepsze szanse mam wlasnie na R6 lub innym sportowym sprzecie - na pewno wieksze niz na Harley'u czy innym chopperze. Moze tylko malenka odrobinke wieksze, ale czasem ta malenka odrobinka wlasnie moze byc roznica miedzy wozkiem inwalidzkim a polamanymi zebrami. Chodzi mi tylko o to, ze przekonanie o tym ze 'scigacz' jest niebezpieczny sam w sobie to tylko mit - tak naprawde im motocykl bardziej sportowy, tym paradoksalnie bezpieczniejszy.....

Share this post


Link to post
Share on other sites

..... Az pewnego dnia byla A4 Katowice-Krakow i pierwsze 255 na liczniku Co ciekawe, od niedawna sprawia mi przyjemnosc powolny 'cruise' przy 60-70 km/h.... Chyba sie wyszalalem Reasumujac - osobiscie na pierwszy wlasny motocykl wybralem jedna z najostrzejszych szescsetek o mocy 120 KM predkosci maksymalnej ponad 250 km/h. I absolutnie nie zaluje wyboru. Jesli zalezy Ci na bezpieczenstwie to nie daj sie zwiesc mysli, ze 'male' motocykle w stylu Kawasaki ER-5 czy Yamaha Fazer sa bezpieczniejsze od Yamahy R6 czy Hondy CBR600. Bo nie sa!
super profesjonalne podejscie.... idac tym tokiem myslenia, to lepiej litra kupic bo ma jescze lepsze hamulce i jescze lepsze zawieszenie....kupujac na pierwsze moto cb500 czy er-5 to nie zaden obciach.. po prostu nie zapier... tym motocyklem 250 po miesiacu zdania prawka tylko spokojnie uczysz sie jezdzic jak czlowiek..to ze kupiles R6 to super.. to ze ma fajne hamulce to tez super, tylko pamietaj ze jestes schowany za owiewka maszyny na ktorej nie czujesz predkosci i to cie moze zgubic bo zakladam ze jezdzisz jak kazdy swiezy.... przy slimaku na autostradzie kazdy z doswiadczeniem na skuterze cie objedzie... kupujac kawasaki er-5 moze masz gorsze hamulce, ale jednoczesnie nie osiagasz takich przyspieszen i takich przeciazen jak na R6--- poza tym co najwazniejsze, nie rozpedzasz sie jak miszcz prostej do 250 a pozniej pojawiasz w dziale ku przestrodze.po prostu kupujac R6 masz inny styl jazdy (szybszy) niz na er-5, do ktorego niedoswiadczeni jezdzcy nie sa przygotowani...

Share this post


Link to post
Share on other sites

'' Reasumujac - osobiscie na pierwszy wlasny motocykl wybralem jedna z najostrzejszych szescsetek o mocy 120 KM predkosci maksymalnej ponad 250 km/h. I absolutnie nie zaluje wyboru. Jesli zalezy Ci na bezpieczenstwie to nie daj sie zwiesc mysli, ze 'male' motocykle w stylu Kawasaki ER-5 czy Yamaha Fazer sa bezpieczniejsze od Yamahy R6 czy Hondy CBR600. Bo nie sa! ''"Bo nie są !" rozwiń tą myśl stary, jakieś argumenty?! Co prędzej poniesie, podniesie koło w niebo, zamieli tyłem ??? R6 czy GS500 ???

Share this post


Link to post
Share on other sites

No ale ja przeciez o tym wlasnie pisze! Nie ma najmniejszego znaczenia, na czym! Tylko ze R6 daje mi ta minimalna przewage w postaci wlasciwosci jezdnych, ktorych nie da mi np. Suzuki GS500..... Jak wyjedzie mi dziadek, to pewnie i tak nic nie poradze. Ale jak wyjedzie mi bardziej dalej niz blizej, to najlepsze szanse mam wlasnie na R6 lub innym sportowym sprzecie - na pewno wieksze niz na Harley'u czy innym chopperze. Moze tylko malenka odrobinke wieksze, ale czasem ta malenka odrobinka wlasnie moze byc roznica miedzy wozkiem inwalidzkim a polamanymi zebrami. Chodzi mi tylko o to, ze przekonanie o tym ze 'scigacz' jest niebezpieczny sam w sobie to tylko mit - tak naprawde im motocykl bardziej sportowy, tym paradoksalnie bezpieczniejszy.....
Fajnie, że tą GS500 pojedziesz wolniej, a R6 szybciej wiec jaki z tego morał ?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Fajnie, że tą GS500 pojedziesz wolniej, a R6 szybciej wiec jaki z tego morał ?
morał z tego taki, ze jak masz prawko od miesiaca i przejechales 500 km to juz wiesz wszytsko lepiej niz ktos kto jezdzi iles tam lat

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na R6 nie boje sie ostro przychamowac bo wiem, ze zanim zblokuje przednie kolo, zacznie mi sie podnosic tyl.
Npisałeś cały stek bzdur - od tego jak to ćwiczyłeś hamowanie aż w końcu nauczyłeś się rozpędzić do 250 km/h na autostradzie, ale nawet nie wspomniales o technice pokonywania zakrętów. Motocykl to nie jest sprzęt do jazdy na wprost i hamowania. Życze Ci wszystkiego dobrego na tym sprzęcie, ale proszę nie wypisuj takich głupot na forum, bo niektórzy wezmą to na poważnie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Matko jedyna skad takie teorie?Ide sie rozejrzeć za jakim litrem bo ma dobre hamulce i szybciej wyhamuje baaa hajke se kupie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hajka za slaba , lepiej cos z tej zorty MV Agusta Tamburini ponad 307km/h juz w papierach z super chamulcami i takim silnikiem Juz ktos powiedzial ze tu maja najwiecej do powiedzenia Ci ktorzy nie maja nic do powiedzenia RECE OPADAJA

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!


Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.


Sign In Now
Sign in to follow this  
Followers 0