Jump to content

Furcio

Użytkownicy
  • Content Count

    17
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutralna

About Furcio

  • Rank
    Podglądacz
  • Birthday 02/10/1988

Contact Methods

  • GG
    4680908
  • Skype
    Furcio

Profile Information

  • Płeć
    Brak informacji
  • From:
    Racibórz
  • Interests
    Suzuki VZR 1800R

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Tutaj reportaż z pogrzebu: http://www.dziennikzachodni.pl/artykul/3800371,pogrzeb-ryszarda-pluty-radnego-kuzni-raciborskiej-zdjecia,id,t.html
  2. Jedziemy motocyklami (26.03) na pogrzeb Ryśka (Gucia). Zbiórka na stacji Statoil w Raciborzu (tutaj link do mapy: goo.gl/xWhnby ) od godziny 9:00. Wyjazd 9:30. Kto się spóźni to jedzie od razu do Turze ( link do mapy: http://goo.gl/KuqiA9 ). Pogrzeb jest o 10:00.
  3. Pogrzeb Ryśka (Gucio) 26.03 godz. 10:00 w Turzu koło Raciborza.
  4. Wczoraj (22.03.2015) tragicznie odszedł od nas Rysiek Pluta. http://www.naszraciborz.pl/site/art/1-aktualnosci/0-/41306-tragiczna---347-mier--263--motocyklisty-z-powiatu-raciborskiego--testowa--322--motor-bez-kasku.html http://www.naszraciborz.pl/site/art/1-aktualnosci/0-/41307-zmar--322--radny-ryszard-pluta-z-turza.html
  5. RELACJA - 6 motocykli, 7 państw, 5300 km w 13 dni --> FILM Z WYPRAWY <-- http://www.facebook.com/rkwtrip Dwóch z nich to managerowie w dużych firmach, jeden jest górnikiem, inny właścicielem firmy, dwóch z nich to informatycy. Co ich łączy? Wspólna pasja - motory i dalekie wyprawy. Olo, Furcio, Denat, Stefan, Maciek i Eddie, niedawno zakończyli wyprawę motocyklową prowadzącą przez 7 państw. Zimno, gorąco, deszcz. Adrenalina. Organizm pracuje na pełnych obrotach, pełna koncentracja. Przez 2 tygodnie nie myśleli o pracy. Każdego kolejnego dnia wyprawy budzili się i nie wiedzieli, który to dzień tygodnia, która godzina. Nie wiedzieli też gdzie będą nocować. Jak wyglądała ich wyprawa? Na początku był pomysł Po pomyśle przyszedł czas na jego realizację. Przygotowania do tej wyprawy trwały cały rok. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, głównie jeśli chodzi o motocykle. Dodatkowe wyposażenie, kufry, torby i sakwy, a do tego cały sprzęt związany ze wzajemną komunikacją i bezpieczeństwem. Check lista zawierała ponad 100 pozycji. Każdy miał swoją rolę w jej powstaniu. Chodziło o to, aby wziąć ze sobą wszystko co niezbędne i ani jednej rzeczy za dużo. Nowe mapy papierowe i nowe mapy załadowane w urządzenia GPS. Absurdalnie, jedną z najważniejszych rzeczy wyposażenia jest... suszarka. Ale nie po to, aby sobie wieczorem ułożyć fryzurę, tylko po to, aby po całodziennej jeździe w deszczu było jak wysuszyć kaski, rękawice i buty. Z Raciborza wyjechali 14 czerwca z samego rana. Od początku nie mieli szczęścia do pogody. Pierwsza awaria - problem z elektryką - zdarzyła się już w Wodzisławiu Śląskim. Szybko udało się usterkę naprawić, ruszyli dalej. Pierwszego dnia dojechali do Augustowa. 700 km drogi w pełnym deszczu. Jednak niektórym nie było aż tak wesoło. Pierwszą w życiu motocyklową gumę Maciek złapał kilometr od hotelu w Augustowie. Na szczęście bagaże do hotelu zawieźli towarzysze wyprawy. - Hubert, nasz nowy kolega z Augustowa, szybko zorganizował pomoc i naprawę. Drugiego dnia z rana założyłem koło i mogliśmy ruszać dalej - powiedział Maciek. Pierwsza granica Wjazd na Litwę. Jakie wrażenia? - Bardzo podobało nam się to, że kierowcy na Litwie ładnie ustępują miejsca motocyklom, co jest rzadko spotykane w Polsce. Byliśmy naprawdę pod wrażeniem ich kultury na drodze - stwierdził Denat. Następny był wjazd do Łotwy. Co w tym kraju podobało im się najbardziej? - Ryga. Bardzo piękne miasto – przyznali motocykliści. - Nie możemy nie wspomnieć o wspaniałym łotewskim, niefiltrowanym piwie, które piliśmy na starym mieście w Rydze - dodał Denat. Trzeciego dnia rano wyruszyli w stronę Tallina. - Po drodze postój zrobiliśmy na plaży, wzbudzaliśmy tam swoim strojem powszechne zainteresowanie. Woda w Bałtyku była naprawdę zimna - powiedział Furcio. Dojechali do Tallina. Noc spędzili w jednym z hoteli – przy okazji zobaczyli mecz Czechy - Polska. Rano przywitała ich deszczowa aura, ale w końcu to nic nowego. W porcie zdobyli ostatnie 6 biletów na prom Viking Line do Helsinek. Stacja Helsinki. Miasto przywitało ich (jakby inaczej) deszczem. - Kolację w Helsinkach zjedliśmy na chodniku. Ceny w tym mieście dosłownie zwalają z nóg, dlatego podjęliśmy decyzję o tym, by całą noc jechać do Rosji, a zaoszczędzone na noclegu pieniądze przeznaczyć na coś innego - wyjaśnił Furcio. Dzięki temu, że w Finlandii są tzw. białe noce mogliśmy wiele zobaczyć jadąc właśnie nocą w kierunku Sankt Petersburga. W sumie w trakcie całej naszej wyprawy przyjęliśmy zasadę, by jak najmniej spać, jak najwięcej zwiedzać i poznawać nowych ludzi i nowe miejsca - dodał Maciek. Rosja - Na granicy musieliśmy wypełnić mnóstwo dokumentów, pogoda znów nam nie sprzyjała, było zimno, 4 stopnie na plusie, a wiadomo, Rosjanie chcą wiedzieć o wjeżdżających do ich państwa wszystko - stwierdził Maciek. Rano dotarli do Sankt Petersburga. Zatrzymali się na nocleg u księdza, w domu polskim, praktycznie w centrum miasta. I o dziwo właśnie tam za nocleg i śniadanie zapłacili najwięcej. Co w Sankt Petersburgu podobało im się najbardziej? - Wszystko. Odrestaurowane zabytkowe kamienice naprawdę robią spore wrażenie, tak samo Sobór Zmartwychwstania Pańskiego, tzw. Cerkiew na Krwi – powiedział Furcio. - Sankt Petersburg to miasto, przy którym wszystko inne blednie. To jest nr 1, prawidziwa Perła Północy - dodał Denat. Drugi dzień w Petersburgu również poświęcili na zwiedzanie. Z Petersburga wybrali się do Moskwy. - Ze względu na liczne remonty dróg mieliśmy problem z wyjazdem z Petersburga. Na szczęście istnieją przyjaźni ludzie. Podjechał biker, który wyprowadził nas na drogę na Moskwę - podkreślił Denat. - Jeśli chodzi o ruch w Rosji, to są tam bardzo nerwowi kierowcy, wyprzedzanie poboczem to norma. Motocykliści jeżdżą tam bez kasków i tablic rejestracyjnych, widocznie nie muszą ich mieć - stwierdził Olek Wreszcie ósmego dnia docierają do Moskwy. Jest Moskwa, jest i kolejna "przygoda". Na miękkiej szutrowej nawierzchni parkingu przewraca się motor Maćka. Lusterko złamane. Co teraz? Oczywiście i w Moskwie nie brakuje chętnych do udzielenia wsparcia naszym bikerom. Z pomocą przyszli Maćkowi Bikers Brothers MC RUSSIA. Następnego dnia lusterko było jak nowe. Właściciel knajpy dla bikerów, przy której się zatrzymali załatwił kolegom motocyklistom z Polski gościnę 30% taniej. Co ich zaskoczyło w Moskwie? - Plac Czerwony. Jest zdecydowanie mniejszy niż go sobie wyobrażaliśmy. Jest wielkości mniej więcej sześciu raciborskich rynków - śmieją się nasi rozmówcy. Po całodziennej jeździe w deszczu docierają z Moskwy do Smoleńska. 11 dnia wyprawy wyruszyli do Katynia. - Katyń zrobił na nas ogromne wrażenie. Tablice z nazwiskami pomordowanych polskich oficerów, krzyże, wagony, którymi transportowano oficerów do Katynia. Bardzo dużo Rosjan zwiedza Katyń I oddaje cześć pomordowanym polskim oficerom. My również minutą ciszy i uderzeniem w dzwon oddaliśmy hołd poległym - powiedział Maciek. Byli też w miejscu katastrofy smoleńskiej. - Na początku Smoleńsk zrobił na nas bardzo militarne wrażenie - stwierdził Furcio. - Już na wjeździe do miasta spotyka się czołgi z okresu II wojny światowej. Oczywiście teraz stanowią one element dekoracyjny przy rogatkach miasta – dodał. Czas na Ukrainę - Tu poczuliśmy się jak w domu. Ceny w porządku, ludzie otwarci, czuliśmy się naprawdę bezpiecznie, jak u siebie - powiedział Denat. - Wielką krzywdę robi Wojewódzki swoimi opiniami obywatelom Ukrainy, powinien się tam wybrać, zobaczyć, poznać ich, a potem komentować - dodał. - W ubiegłym roku również byliśmy na Ukrainie, drogi były okropne. W tym roku Euro 2012 i wszystkie drogi nowe. Aż wstyd jak wjeżdżaliśmy do Polski, gdzie drogi wyglądają jak ogromny plac budowy - powiedział Maciek. - Nie udało nam się dostać do zamkniętej strefy Czarnobylu. Czas oczekiwania na przepustkę to minimum 10 dni, a i tak można wjechać tylko autobusem z wycieczką - wyjaśnił Furcio. Następnego dnia dotarli do Lwowa. Tu już było ciężko. Czas spędzony na zwiedzaniu, długa jazda motorem, brak snu, to wszystko dawało im się we znaki. Czas na powrót do domu. Na granicy ukraińsko-polskiej wszystko przebiegło szybko i sprawnie. 27 czerwca o 22.00 docierają do Raciborza. Za nimi ponad 5300 km drogi. Jaka była ich pierwsza myśl po powrocie? GDZIE JEDZIEMY ZA ROK? - Na Ukrainę - stwierdzili zgodnie. Dlaczego właśnie Wschód? - Na zachodzie wszystko jest przewidywalne, poukładane, brakuje elementu zaskoczenia - wyjaśnił Maciek. - Polecamy wszystkim taką wyprawę, można tam jechać bez jakichkolwiek obaw - dodał Denat. Na zakończenie warto dodać, że nasza ekipa wybrała się na tę wyprawę ciężkimi motocyklami, którymi zwykle jeździ się na zloty. Jaki mają sprzęt? Olek - Honda VTX 1300 Furcio - Suzuki VZR 1800 Denat - Yamaha XV 1600 Custom Eddie - Yamaha Roadstar 1700 Stefan - Yamaha Warrior XV1700 Maciek - Yamaha Fazer Autor tekstu: Sylwia Prusowska oryginał: http://www.naszraciborz.pl/aktualnosci/art/2-raciborz/23875-6-motorow--7-panstw--5300-km-w-13-dni.html Poniżej udostępniam galerie zdjęć z naszej wyprawy motocyklowej przez Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię, Rosję, Ukrainę i Polskę. Łącznie przejechaliśmy 5303 km w 13 dni (14-27.06.2012). Przeżyliśmy bardzo dużo wspaniałych chwil, które zostaną tylko w naszych głowach. Nie wszystko da się uwiecznić na zdjęciach. Dziękuję bardzo osobą, które wspierały nas duchowo, które przyczyniły się do szczęśliwego powrotu oraz osobą, które ratowały nas w trudnych sytuacjach w trakcie podróży. Szerokości i do następnego roku (będzie więcej i dalej!). Wkrótce udostępnimy krótki film z wyprawy. Trasa planowana była na 12 dni. Ale próbowaliśmy przez jeden dzień dostać się do Czarnobyla - Prypeć. Niestety nie udało się, nawet z propozycją sporej łapówki. W miarę możliwości postaram się napisać parę zdań o przygodach, które nas spotkały. Trasa została zarejestrowana aplikacją, która napisałem specjalnie pod wyjazd. Aplikacja przeznaczona jest na telefon z systemem Android. Wykorzystuje odbiornik GPS. Na powyższej mapie naniesiony jest rzeczywisty ślad GPS. 5300 km w 13 dni. http://www.facebook.com/rkwtrip Polubcie nas na FB
  6. Furcio

    Zmiany szaty forum

    nieźle.. tak na żywym organizmie działać.. wszystko się sypię... fee nie za kolorowo troszkę?
  7. A po co masz kogoś znać? I tak tam będzie tyle narodu (o ile będzie pogoda), że i tak nie ogarniesz Co do prędkości to myślę, że dasz radę w takich większych grupach raczej się jeździ powoli.
  8. Racibórz standardowo rusza pewnie z pod Auchana... ale jeszcze nie wiem o której.
  9. Tak tak.. na taki zlot to na pewno przyjadę. Już wbiłem w nawigacji... LOL
  10. Zlot udany! W następnym roku z pewnością przyjadę. Gratuluję TOH bardzo dobrej organizacji! Nawet dwóm szwagrom nie udało się po przyjacielsku poprzytulać - tak szybko interweniowano! Pozdrawiam!
  11. No ja się troszkę spóźniłem.. chyba mnie ominęła atrakcja - dziura w asfalcie chyba po tym BMW co stało heh
  12. Sati chętnie bym przyjechał ale tyle się dzieje przez ten ostatni weekend sierpnia że ho ho... ja tam jadę na 160
  13. otwarte mają do 17. Jutro się wybieram
×
×
  • Create New...

Important Information

By using this site, you agree to our Terms of Use.